wtorek, 16 lipca 2013

Happy Birthday James!!! ;** :DD

Czy to ptak..? Czy to samolot..? Czy to Dariusz?! Nie! To Super James Maslow, który obchodzi dziś urodzinyyyyy!! :DD <33
O człowieku starzejesz się starzejesz, ale My wciąż Cię kochamy! <3
Więc najlepszegoooooo ;***,  zdrówka, szczęścia, striptizerek, co dzień nowy miej lakierek!! xD :D
Pozdrowienia i życzenia od wszystkich zajebistych ( bo są tylko takie) Rusherek z Polski!!! :D Kochamy Cię!! <3 ;** :P








 

piątek, 12 lipca 2013

Jednorazówka 5.000 wejść - part 3.



Ja tak na szybko bo mnie tata wygania z pokoju xd. Więc dadaaaa nie chciałąm zebyscie dłuzej czekali ;p :
Liczę na komki xd I wielkie LOOOVVEEE za wejścia ;*****  Mówiłam juz kiedys ze Was kocham?
Wiem, że nudna..;/  soorkii :(
Częśc 3! Zapraszam :D
--------------------------------------------------------------------------------------------------

*2tygodnie później*
Ostatecznie zgodziłam się na te zlecenie.. Naprawdę nie miałam wyboru.. Ale i tak mnie to dręczy.. Ale i tak było już po fakcie, bo kiedy tak sobie myślałam to chowałam się przy wyjściu ze studia nagraniowego, w którym własnie znajdowało się całe BTR.  To było dla mnie okropne! Nigdy w życiu bym nie pomyślała, że naprawdę coś takiego zrobię. A było to dla mnie podwójnie trudne, bo to był kiedyś mój ukochany zespół <3, a w Carlosie, jeszcze kilka lat wcześniej byłam totalnie zabujana xd. No, ale jakoś odkąd się zajmuje całym domem itd. Te zamiłowanie do btr odeszło. Widocznie nie byłam prawdziwą Ruscher, za którą się kiedyś uważałam..
Kiedy ja tak sobie rozmyślałam, skrzętnie skryta za rażaszczo zielonym fikusem, klamka drgnęła. Szybko naładowałam broń i przyglądałam się osobom wychodzącym z pomieszczenia. Pierwszy wyszedł Kendall, za nim Logan, potem James i na samym końcu „mój cel”. Żeby nikt niczego nie zauważył rzuciłam tam 5 zł.
-Ej, zaraz do was dojdę – powiedział Carlos do chłopaków, któz kiwnęli i poszli dalej, a on ruszył w stronę monety, która leżała kilka metrów za nim. Kiedy już był do mnie tyłem wyskoczyłam szybko do niego i przyłożyłam mu spluwę do skroni.
-Nie ruszaj się!! – powiedziałam ostro.
-A-ale.. kim jestes?! – drgnął chłopak.
-Nie ważne. Masz być cicho! Teraz pójdziesz ze mną! – szybkim ruchem ręki skułam mu ręce srebrnymi kajdankami, tak, jak uczyli mnie tamci Gostkowie z tej całej mafii. Widziałam, że brunet chciał zacząć krzyczeć, więc szybko wyjęłam chustę i zasłoniłam mu usta. – Lepiej bądź grzeczny! – klepnęłam go w plecy i popchnęłam przed siebie. Doprowadziłam go do auta i ruszyliśmy na przystań.
*15minut później*
Wyjęłam go z auta i poprowadziłam do pomostu gdzie mieliśmy się spotkać z gościem od transportu. Po chwili rozglądania się zauważyłam gościa w płaszczu, dużym kapeluszu i okularach przeciwsłonecznych. Nie no, ale przebranieeeee. Normalnie najlepsza mafia na świecie. Pff! – Pokręciłam głową myśląc i dałam temu gostkowi umówiony drogą telefoniczną sygnał.  Po czym kilka metrów od siebie doprowadził mnie z „celem” do naszej motorówki. Była  ona sterowana automatycznie. Kiwnęłam głową do gostka i władowałam Carlosa do łódki po czym sama do niej wlazłam i odpaliłam.
*15minut później*
-O co Wam chodzi? I gdzie mnie wieziecie?  Chcecie kasy czy co!? – dopytywał się Carlos.
-Nie ważne. Siedź cicho! – odpowiadałam stanowczo i bez przerwy patrzyłam przed siebie.
-Nie ważne, nie ważne. Ehh.. – jęknął. – To skoro już mnie tak porywasz, to może chociaż powinienem zobaczyć Twoją twarz?
-Nie. Nie powinieneś. – odpowiedziałam z początku obojętnie, ale pod koniec głos delikatnie mi się zawahał.
-No proszę. I tak jesteśmy tu sami. Może się nawet nie zobaczymy. Więc? – nalegał.
-A jesteś dyskretny? – wtedy pierwszy raz obróciłam się do niego.
-Tak. Mimo, że jesteś porywaczką i przestępcą, ale jakoś wydajesz mi się być naprawdę w porządku. – stwierdził.
-Hmm. A to ciekawe – zastanowiłam się z lekkim uśmiechem. – No dobra – wzruszyłam ramionami i zdjęłam , założone przy wsiadaniu do motorówki, czapkę oraz okulary przeciwsłoneczne, które były częścią całegostroju, potrząsając lekko głową, aby rozwiać powyłażone z kucyka włosy.
-Woow – patrzył na mnie ślepo.
-Aha – przejechałam ręką po głowie i z powrotem się obróciłam.
-Czemu taka ładna dziewczyna jest przestępczynią? – uniósł brew z uwodzicielskim uśmiechem, a ja obrociłam się ku niemu.
-Bardzo miły jesteś, ale po co ci to? – spojrzałam na niego dokładniej.
-Bo to dla mnie lekko dziwne – uśmiechnął się do mnie.
-Nie próbuj mnie czarować! – otrząsnęłam się trochę. – I tak Cię nie wypuszczę. Nie mogę..
-Ale ja nie czaruję. Po prostu pytam, bo nie rozumiem – cały czas się uśmiechał. Był taki miły i kochany. Wydawał się naprawdę fajny. Ale to jeszcze bardziej mnie dobijało, bo przecież miałam Go dostarczyć mafii!
-Uwierz mi, że nie dobrowolnie – oparłam się o brzeg motorówki i z ławki do siedzenia zjechałam na sam dół, gdzie leżały rózne rzeczy.
-Jak to? – uniósł brew patrząc na mnie.
-No bo ja nie robię tego dobrowolnie. Oni…ehh..oni mają moją siostrę. Zagrozili, że zrobią coś mi, jej oraz  naszym bliskim, jeśli nie wykonam ich jednego zlecenia. Naprawdę nie chciałam.! … - schowałam twarz w dłonie i uroniłam jedną łzę.
-Ejj. Spokojnie. Nie płacz – przybliżył się do mnie.
-Dlaczego jesteś dla mnie taki dobry, przecież ja Cię własnie porywam? – patrzyłąm na niego z łzami w oczach niezrozumiale.
-Bo widzę, że cierpisz i nie robisz tego dobrowolnie – z jego twarzy nie schodził uśmiech. Odwzajemniłam jego słodki uśmiech i rozkułam go, bo chustę zdjęłam już wczesniej. A on? On objął mnie ramieniem i uśmiechnął się ciepło.
-Jesteś dla mnie taki dobry. Dziękuję – przytuliłam go mocno, co po chwili odwzajemnił.
-Wiedziałem, że nie możesz być zła. – uśmiechnął się do mnie patrząc mi w oczy.
-Ale nie wiem co mam robić.. – oparłam głowę o łódkę.
-A rodzice? – spytał nagle.
-Oni..Oni..nie żyją.. – spuściłam głowę.
-Och.. przykro mi.. – pogłaskał moje ramię.
-Dzięki – uśmiechnęłam się delikatnie. – Nie mamy żadnej rodziny. Jesteśmy same. Nasza sytuacja nie jest ciekawa, a teraz to już w ogóle wszystko się zawaliło.. – znów schowałam twarz w dłoniach.
-Ej. Spokojnie – złapał moją dłoń, a ja spojrzałam  mu w oczy – Ja Ci pomogę – i ten uśmiech *_*
-Ale jak? Ja..ja nie chcę, żeby coś Ci się stało.. – przejechałam mu dłonią po policzku.
-Nie martw się. Jeszcze nie wiem jak, ale ci pomogę. Razem damy sobie radę. Zobaczysz! – chwycił tę dłoń, która już opadała z jego policzka i delikatnie przybliżył się do mnie. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Jego brązowe tęczówki tak pięknie iskrzyły *_*. Zaczęliśmy się coraz bardziej przybliżać aż w końcu złączyliśmy nasze usta w gorącym i namiętnym pocałunku. *__*
I wszystko wróciło. Jednak nigdy nie przestałam go kochać, tylko coś mnie po prostu musiało do wspomnień, do nich i niego pchnąć. I wtedy już byłam pewna. Że ta moja dziecinna miłość do „chłopaka z okładki” to nie była taka do końca dziecinna miłość. Ale jednak, to własnie jego miałam pojmać. I wtedy już wszystko mi się pokomplikowało!

poniedziałek, 8 lipca 2013

Jednorazówka 5.000 wejść - part 2.

Siemka pipels!!
Po pierwsze 100000000000 razy dzięki za te 5 tysi!!! Kocham Was!!! ;*** x3
Po 2:
No więc tak.. mi się sobie marzyło te 5 komków, a my dobijamy do 2..  Dobra, może jednak mam za duże wymagania? A może blog jest już taki nudny? Jeśli tak albo jeśli macie JAKIEKOLWIEK  pretensje/ uwagi to napiszcie mi w komku, postaram się poprawić :)
A teraz bez dłuższego przeciągania; kolejna ( znów jakaś nudna ;/ i'm so sorry :(  ) część jednorazówki ;p  ;D
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



*tydzień później*
Wracałam własnie ze szkoły. W końcu stopniał śnieg i zaczynało się robić tak wiosennie, więc Jess chciała gdzieś ze mną pójść, ale ja na wszelki wypadek wolałam pójść do chaty i tamtej pilnować -_-  Złość mi już trochę opadła, ale  byłam bardzo rozczarowana. Ale miałam też trochę poczucia winy, bo, gdyby nie te moje długi ona nie czułaby, że musi mi pomóc. Ale z kolejnej strony nie w ten sposób. A z innej strony w ogóle to nie moja wina ze tak nam źle idzie. Przeciez ja jedna sama, to wszystko utrzymuje ;/ No i dlatego chciała pomóc, nie jest dzieckiem, już wszystko rozumie.. Ehh, to błędne koło.  -  tysiące myśli krążyły mi po głowie, a ja za cholere nie potrafiłam ich pozbierać i poukładać.
*20minut później*
-W taką pogodę aż chce się wracać z buta do domu – powiedziałam sama do siebie i zrzuciłam torbę po zamknięciu drzwi. – Wróciłam!! – krzyknęłam oznajmując to siostrze. Ale i tak postanowiłam pójść sprawdzić, a w tym przekonaniu utwierdzało mnie to, że nie dostałam odpowiedzi. – Halo? – zapukałam 2 razy do drzwi i otworzyłam je, nieczekając na jakąkolwiek reakcję. Niestety stalo się to czego tak bardzo się obawiałam. Zwiała -,- Jednak nic do niej nie dotarło. Na ziemi zobaczyłam kartkę. Podniosłam ją i przeczytałam:
„Spotkajmy się jutro, 18.00, za starym centrum handlowym. Przyjdź sama.”
-Yghh!! Co jej jeszcze strzeli do głowy?! – warknęłam i wyszłam trzaskając drzwiami.
*następnego dnia”
Stałam jak ten kołek na tyłach tego starego centrum z założonymi rękami i czekałam aż ta idiotka delikatnie mówiąc łaskawie się zjawi. Oczywiście wcześniej myślałam. Dzwoniłam po jej koleżankach, gadałam z nauczycielami byłam nawet w tym… w tym nieszczęsnym klubie ;/. Ale co dziwne, nikt nic nie wiedział. A w każdym razie tak mi mówili… Ale jednak to okazało się prawdą.
Nagle podjechał czarny samochód. Wybiegli z niego jacyś zamaskowani kolesie, władowali mnie do środka i obraz zniknął.
*Po przebudzeniu*
Przetarłam oczy. I… ciemność. Znaczy nie koniecznie. Nade mną wisiała jakaś stara żarówka, która dawałą jakieś niewielkie światło o zasięgu tak z 3-4 metry. Jedyne co wiedziałam to: krzesło, na którym siedzę, sznur, którym jestem przywiązana, i dwóch gości, zamaskowanych i na czarno, stojących po obu moich stronach. Nagle zapaliła się jakaś 2 żarówka nad jakimś biurkiem. Siedział przy nim jakiś gościu 40-50 lat, pod wąsem. Taki czarny, ale już miejscami siwy. Piwne oczy i przenikliwe spojrzenie. Gość przy sobie i jakby w marynarce czy czymś. No cóż widziałam tylko to co nad biurkiem.. Nie wnikajmy.
-Kim jesteście? Gdzie ja jestem? Co tu się w ogóle dzieje?! – zaczęłam się rozglądać ostatecznei kończąc na tym gościu za biurkiem.
-A, więc witaj Emmo Ross w Mafii Polskiej. Panowie, rozwiążcie ją. To niekulturalne tak gościa trzymać. – wskazał na mnie i się uśmiechnął. Tamci mnie rozwiązali, a ja wstałam.
-Nie rozumiem. Jeśli to niby jest mafia, to czemu ty też nie jesteś zamaskowany? I skąd masz moje dane? No i po co ja tu? Aaa no i czemu się zgadzasz mnie wypuścić? Bo za bycie tak przyprowadzanym „gościem” to ja dziękuję ;/ - założyłam ręka na rękę.
-Oj oj. Coś dużo tych pytań. Może lepiej usiądź. – wskazał na krzesło, a ja wzruszyłam ramionami nie zmieniając jednak pozycji ani miny.
-A więc. Jesteś tu z jednego, prostego powodu. Twoja kochana siostra. – uśmiechnął się debilnie do mnie splatające ręce.
-No nieeeee.! – wywróciłam oczy. – Tu też się musiała władować?!
-Technicznie. Bo to moi ludzie znajdujący się w klubie Go Go ją znaleźli, a potem przejęliśmy ją – uśmiechnął się szatańsko.
-A gdzie ona teraz jest? Co planujecie?! – zaczęłam być niespokojna.
-Spokojnie. Jest bezpieczna. Na razie. A to zależy tylko i wyłącznie od Ciebie – uśmiechnął się do mnie.
-Ode mnie? – uniosłam niezrozumiale brew.
-Tak. Bo widzisz, nie wiem czy wiesz, znaczy do tej pory nie wiedziałas, nikt przeciez nie wie, Polska Mafia jest największą i najlepszą organizacją spośród wszystkich, dlatego to my stanowimy centrum Mafii Światowej, tylko, że razem z USA. A centrum te znajduje się pod Oceanem Atlantycki, dzielącym nasze oba kontynenty. – tłumaczył.
-No, a po co mi to mówisz? I co JA no i moja siostra mamy z tym wspólnego?? – dalej nie kumałąm.
-Powoli. Mówię ci to, ponieważ dokładnie w tamto miejsce dotransportujesz naszą następną ofiarę – znów uśmiechnął się szatańsko.
-Hęę?? – uniosłam brew.
-Powiem tak: Jeśli  chcesz ratować siebie i swoją siostrę oraz w najgorszym wypadku wszystkich znajomych i bliskich, dostaniesz TYLKO JEDNE zlecenie, które musisz wykonać.
-Czyli? – moja brew nie opadała.
-W USA.. –  3 żarówka oświetliła elektroniczny wyświetlacz, którym za pomocą pilota sterował ten wąsaty gostek obracając się do mnie tyłem. - ..ostatnio ogromną popularność zdobył pewien boysband o nazwie: Big Time Rush.! –mój ukochany zespół ze starych czasów.. – Twoim zadaniem będzie przechwycić jednego z jego członków – na tablicy wświetliło się zdj Carlosa. To był kiedyś mój ukochany wymarzony chłopak ;pp kiedyś.. – czyli Carlos Pena, a następnie dostarczyć go do naszego centrum pod Atlantykiem. Potem dostaniesz dokładne instrukcje jak się tam dostać i ogólnie wszystko ci wyjaśnimy. – obrócił się znów do mnie i  zmarszczył czoło.
-Ale po co? Czego od niego chcecie?? – próbowałąm się dowiedziec.
-To już nie jest twoja sprawa. Nie jesteś jedną z Nas. To jest jednorazowe zlecenie. A i pamiętaj. Gdyby przyszło ci do głowy kogokolwiek z Nas wsypać albo choć raz zadziałać przeciw nam poniesiesz najwyższą karę. I pamiętaj, że mamy wciąż Twoją siostrę, a i wasi najbliżsi podzielą Wasz los. Więc polecam dokładnie i bez żadnych sprzeciwów wykonywać nasze polecenia, a gdy wszystko pójdzie dobrze wszystko wróci do normy. Więc? – spojrzał na mnie pytająco.
-To jest niesprawiedliwe!! Oni nic nie zrobili?! – rozłożyłam ręce wstając, a ci Gostkowie po moich obu stronach tylko drgnęli.
-Przykro mi. Takie są zasady. Wybieraj. To Twoja decyzja.
To było najtrudniejsza decyzja w moim życiu! Może i chyba własnie śmierc wielu niewinnych osób czy pojmanie jednej niewinnej.? Żadne wyjście nie jest dobre! A nawet jak spróbuje to i tak oni zginą! Ehh.. Wybacz mamo, tato..
-Zgadzam się. – powiedziałam stanowczo patrząc na tego wąsacza, który się uśmiechnął.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
A i jeszcze co do tresci jednorazówki. Wiem, że to taka schiza z tymi rodzicami no, ale tak juz po prosu jest ;d :) 
Liczę na wejścia i komki! ;***** Chociaż z tymi uwagami jeśli coś jest nie tak jak chcecie :)) Piszcie ;p

piątek, 5 lipca 2013

Jednorazówka part 1 - 5.000 wejść!!! :D:D



Tak tak kochani. Jednak się udało. Iiiiiii jest!! ^^ Kochani! To! Cud!!!  -----V
 więc wspomnę o komkach:
Prawdę mówiąc liczyłam i czekałam na te 5 komków pod ostatnią notką, no, ale postanowilłam Was kochani nie męczyć :)  
Chciałam tez wspomniec ze dwa dni temu miałam dosc podły dzien. Zerwałam kontakty ze starą dobra kolezanką. A ona występuje na tym blogu, ale co pewnie nastąpi na jej blogu, u mnie na rozwój wydarzen na kłótnia nie będzie miała zadnego wpływu :)
 to tyle :) Toooo.. miłego czytania i liczę na komki :D 
(przepraszam za kolejną takąąą.. nudną jednorazówke -,- nwm co się ze mną dzieje, ale jest źle O_O) 
Zapraaszam ^^:
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam na imię Emma i mam 19 lat. Razem z młodszą siostrą Kim, która ma 16 lat, rok temu straciłyśmy rodziców. Został nam po nich tylko dom, ponieważ jeszcze za czasów kiedy żyli byliśmy rodziną biedną i żyliśmy skromnie, a teraz to już w ogóle jest tragicznie. Ja pracuję jako kelnerka i dostajemy zasiłek z MOPS-u. Jednak to bardzo mało. Jestem naprawdę załamana, ale staram się nie dać po sobie tego poznać. Nie chcę, aby jeszcze Kim się przejmowała.. Ostatnio i tak spędza strasznie dużo czasu z jakimś podejrzanym towarzystwem. Martwię się o nią..
-Kim!! Spóźnisz się na autobus!! – wydarłam się stojąc przy schodach i czekając na siostrę. Poszłam wziąć jabłko, a keidy wróciłam do schodów aż wyplułam ugryziony kawałek. – W coś ty się ubrała!? – spojrzałam na Kim.
-Normalnie – dziewczyna wzruszyła obojętnie ramionami i zeszła ze schodów.
-Normalnie?! Pod latarnie się wybierasz? Już mi się przebrać! – wskazałam na schody.
-O ludzie ogarnij się – wywróciła oczami i chciała iść do drzwi, ale ją zatrzymałam. – Już! – wskazałam na górę.
-Yghh. Jak się spóźnię to będzie twoja wina.! – rzuciła i poszła na górę.
-Jakoś to przeżyję. Czekam na przystanku. Rusz się! – odkrzyknęłam i wyszłam z domu. Ja jej naprawdę nie poznaję.
*10minut później*
-Gdzie ona jest!? – rozglądałam się lekko wkurzona za swoją siostrą.
-Spokojnie, zaraz przyjdzie – uspokajała mnie moja przyjaciółka Jessie.
-Zaraz to autobus przyjedzie – wywróciłam oczami. Nagle zobaczyłam swoją siostrę. – No wreszcie! – przyciągnęłam ją do siebie kiedy podeszła bliżej. – Nie życzę sobie więcej takich ciuchów! – spojrzałam na nią krzywo.
-To nie jest koncert życzeń! A teraz puszczaj! Boli.! – wyrwała mi się i poszła do swoich koleżanek.
-Same z nią problemy – pokręciłam głową.
-Oj spokojnie. Ma dopiero 16 lat – poklepała mnie po ramieniu Jess i nadjechał autobus. Westchnęłam tylko i weszłam do środka.
*3godziny później*
-Co mamy potem? – spytałam Jess idąc korytarzem.
-Matmę..-,-  - mruknęła niechętnie.
-Yghh – przymrużyłam oczy.
-Ej, jest przerwa obiadowa, idziesz? – wskazała na drzwi od stołówki brunetka.
-Nie, nie mam ochoty. – machnęłam ręką.
-Oki. To pa – machnęła mi z uśmiechem.
-Pa - kiwnęłam głową również z uśmiechem i zawróciłam. Poszłam do kibla. Ostatnio światło tu się zepsuło i jest ciemno jak cholera. A nawet trochę strasznie xd. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie w pasie i podpiera o ścianę w jakimś zakamarku.
-No cześć – uśmiechnął się idiotycznie Kacper. O kurwa..
-Kacper? Czego znów chcesz?! – rzuciłam na niego krzywe spojrzenie.
-Nie ładnie tak zrywać przez kompa. Ze mną tak się nie robi! Teraz to sobie zapamiętasz, zapłacisz mi za to zdziro! – spoliczkował mnie.
-Spierdalaj idioto! – kopnęłam do w jaja.
-Lepiej bądź grzeczna! – mocniej przyparł mnie do ściany. Nagle zaczął mnie całować, nie dałam rady się uwolnić z jego ścisku. Zaczął zjeżdżać co raz niżej. W pewnym momencie poczułam jak jego ręce wjeżdżają pod moją bluzkę.
-Puść mnie debilu! – zaczęłam się drzeć, ale nikogo tu nie było.
-To cię nauczy szacunku. Jesteś moja i nie masz tu nic do gadania! – zaśmiał mi się szatańsko prosto w twarz, a ja go oplułam.
-Dziwka! Oo nie.. – wytarł się i zepchnął mnie do kucnięcia. Zobaczyłam, że rozpina rozporek. O_o Nagle za nim pojawiła się jakaś postać. Jakimś przedmiotem jebnęła go w głowę aż upadł. Szybko wstałąm i pdobiegłam do tej osóbki. Była to Jess.
-Dzięki! – przytuliłam.
-Jeszcze mi za to zapłacisz! Jesteś i byłaś zwykłą szmatą! – wskazał na mnie wkurzony Kacper.
-Wal się! – wystawiłam mu środkowy palec i wyszłam z przyjaciólką.
-Mam już go dość – złapałam się za głowę.
-Spoko. W końcu się odwali – próbowała mnie pocieszyć Jess.
Niestety.. nie był to koniec problemów..
*3godziny później*
Właśnie wychodzilam ze szkoły. Nagle zauważyłam lecący samolot z papieru w moją stronę. Złapałam go i się rozejrzałam, ale nie zauważyłam żadnego potencjalnego twórcy tej wiadomości. Wyprostowałam kartkę i odczytałam wiadomość:
„Widzę, że „dziwkarstwo” jest już u was dziedziczne.” A pod spodem był jakiś adres. Nie skumałam tego wszystkiego, więc po prostu udałam się pod wskazany adres.
Kiedy już tam doszłam byłam w szoku. To był klub GoGo O_o  Niepewnie podeszłam do drzwi.
-Dowód. – zatrzymał mnie jakiś wielki gościu stojący przy drzwiach. Podałam mu papiery, a on kiwnął głową.
-Zapraszamy – oddał mi dokument i otworzył drzwi.
Weszłam do środka. Rozejrzałam się w około. Same napaleńce, ćpuny i chamy. Ale jedna rzecz, którą tam zobaczyłam zmieniła moje życie na zawsze. Moja siostra tańcząca na rurze!!! O_O  Nie wierzyłam własnym oczom!!! Nie mogło to do mnie dotrzeć!! Jednak już po wyrazie szoku na moją twarz przybył wyraz wściekłości. Podeszłam do sceny, a moja sistra wytrzeszczyła gały kiedy mnie zobaczyła.
-Teraz idziesz ze mną!!! – złapałam ją z całej siły za rękę i pociągnęłam tak mocno, że ze sceny aż się zwaliła. Wściekła jak nigdy wyciągnęłam ją stamtąd i nie słuchając niczego co do mnie mówiła zaprowadziłam do domu.
-Masz tu siedzieć!! Nie wyjdziesz nigdzie!! Nawet do szkoły!!! Przekroczyłaś wszelkie granice!!! Co by powiedzieli mama i tata?!?!?! Czy ty myślisz???!!!! Chciałaś zrobić z siebie dziwkę?!?!?! – wepchnęłam ją do środka i złapałam za drzwi.
-Chciałam zarobić i pomóc ci w urzymaniu nas.. – szepnęła.
-W ten sposób???!!!! Brak mi na ciebie słów!!! Nie chcę z tobą rozmawiać!!! Siedź tu teraz!!! – zatrzasnęłam z hukiem drzwi i wyszłam.