Ja tam wchodze a on stoi nago! O.o
-Aaaaaaaaaaaaaaa!!! - przysłoniłam sobie oczy.
-Aaa!! Co ty tu robisz?!?! - zakrył się ręcznikiem latynos.
-Po pierwsze to chyba mieszkam -,- . A po drugie to przyniosłam ci ubrania. Chyba , że wolisz chodzić nago.. - odsunęlłam trochę trzymane przeze mnie ciuchy.
-Nie! Czekaj.. Daj, daj. - podałam mu rzeczy - Dzięks.
Stałam
tak i się na niego lampiłam *O* , a on na mnie. Zbliżyliśmy do siebie o
dwa kroki i już, już prawie byśmy się pocałowali..*O*.,., ale zadzwonił
skyp.
-Emm...emm... soryy... ja.. pójdę..pójdę odebrać.. - przejechałam tylko dłonią po jego ramieniu odchodząc i znikłam za drzwiami.
Siadam przy kompie, a tam dzwonią do mnie.. Olaa i Martiii!!! Odbieram:
(Ola na czerwono, Marti na zielono , one razem na pomarańczowo, a ja na niebiesko)
-Siemaaa!!! - zaczęły się drzeć do kamerki i machać jakby uciekły z psychiatryka
-Siemaa! Dawno was nie widziałam! -wyszczerz.
-No
chyba! Zwiałaś se do L.A. , a nas zostawiłaś z tymi cymbałami z twojej i
naszej klasy! -,- - czuć było smród agresjii. A tak dla jasności one są
z równoległej klasy.
-Spoko, spoko już wróciłam^^. - znów wyszczerz.
-No mam nadzieje, że już nam nie zwiejesz.. - pogroziła mi palcem Olka.
-No taaaakk, taak... (sarkazm) - wywróciłam oczami.
-Nie knuj mendo! - tym razem pogroziła mi palcem Marti.
-Dobra, dobra... I tak jakbym Wam wszystkim zwiała to Pat by mnie swoją patelnią zajebała na miejscu.
-Heh prawda.. - machnęła ręką Olciaaa. - To luz
-Nom. A co u was? - zapytałam.
-Muszę to powiedzieć.. Marti chodzi z Dawidem! - wskazała na skołowaną dziewczynę Ola.
-Że WHAT?! Przecież on jest takim kujonkiem, zero rozrywki ani nic! - spojrzałam z miną wtf?!.
-Ale
wiesz jak się zmienił?! Szaleje, uprawia różne sporty, ogólnie jest
bardziej rozrywkowy. Zupełnie jak inny człowiek! Tylko uczy się tak samo
dobrze. - opowiadała Ola.
-Kurde. Serio długo mnie nie było. - gapiłam się jak idiotka, skołowana w ekran.
-No. A Olka chodziła z Emilem. - westchnęła MArti.
-Dobra nie opowiadajcie już, bo się załamie. - wzięłam się za głowę na co one w śmiech.
-To kiedy wyskoczymy razem na miasto? - zapytały.
-Nwm... A może dziś? - zastanowiłam się.
-Dobra. - kiwnęły zgodnie. - Ale o której?
-Ejj Weronika! - krzyknął Carlos.
-Kto to? - zaczęła przyglądać się obrazowi z kam Ola.
-Jakiś chłopak? - podniosła brew Marti.
-Eeeeee... no jakby.. potem się dogadamy pa. - pomachałam im i szybko zamknęłam laptop.
-No co? - wyszłam i podeszłam do już przebranego latynosa.
-Mogę coś zjeść? - zapytał.
-No spoko. Chodź do kuchni.. - ruszyliśmy.
-To co chceesz? - spojrzałam na siadającego Carlosa.
-Emm... a co proponujesz^^? - uśmiechnął się.
-Masz zrób se hot-doga - podałam mu rzeczy.
-Ja? - spojrzał na mnie zdziwiony.
-Chyba nie myślałeś, że będę ci jedzenie robić? Sam umiesz, to se zrób. - wzruszyłam ramionami i usiadłam. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Kto kto? - spytał Carlos kończąc hot-doga.
-A ja wiem. Może dziewczyny.. - zastanawiałam sie wstawając.
-Jakie? - spojrzał na mnie.
-Te które dziś do mnie na skypie dzwoniły. - odpowiedziałam podchodząc do drzwi. Otworzyłam je i zamarłam. To byli Logan, Kendall, a za nimi James.
-Kto to? - podszedł Carlos i otworzył usta pełne w hot-dogu.
-Carlos. - westchnęłam.
-Dobra. Już. - przełkną Pena.
-Emm ... możemy? - spytał sie słąbo Logan.
-Tak.. - westchnęłam. Poszliśmy do salonu i usiedliśmy. No oprócz mnie i Carlosa.
-To twoja sprawka? - wskazałam na chłopaków.
-Nie! Przysięgam! Sam nie wiem co tu robią. Nic im nie mówiłem. - bronił się Pena.
-Kłamiesz! - byłam zła.
-Nie. On serio nie kłamie. - wtrącił się Logan.
- Wiedzieliśmy, że tu przyjedzie. To było logiczne. Z początku nie
chcieliśmy się mieszać i pogarszać sytuacji, ale też musieliśmy
przyjechać.
-Widzisz! - wskazał na niego Carlos.
-Nie wiem.. - złapałam się za głowę.
-Weronika... - wstał James, a Carlos delikatnie się odsunął ode mnie. - Chciałem cię przeprosić.. - mówił zbliżając się do mnie.
-Nie sądziłam, że ośmielisz się tu przyjechać.. - spojrzałam na niego.
-Muszę cię przeprosić. Ale to nie tylko dlatego. . zaczął Maslow.
-Ehh.. - westchnęłam.
-Po pierwsze. Jeszcze raz przepraszam. - klęknął O.o - Ja nie chciałem..
-Ja też. Ale ci nie wierze.. - chciałam odejść, ale wstał i złapał mnie za rękę.
-Jesteś wyjątkowa. I bardzo dla mnie ważna.. - mówił.
-Więc dlatego to zrobiłeś? - spojrzałam na niego jak na idiotę.
-Nie!
Mogę zwalać na cokolwiek, np. na alkohol, ale nie będę, bo to moja
wina. Przyznaję i żałuję. Ale ja cię nigdy nie chciałem skrzywdzić. - spojrzał mi głęboko w oczy.
-Ale skrzywdziłeś.. I ja ci tego mimo wszystko nie potrafię wybaczyć.. - pobiegłam z łzami w oczach do swojego pokoju.
*James*
-Na razie odpuść.. odczekaj trochę.. - powiedział Logan.
-Ja do niej pójdę.. - Carlos zrobił dwa kroki, ale go zatrzymałem.
-Nie! Zrobię to co uważam za słuszne! Po swojemu! - ruszyłem w kierunku jej pokoju an górę.
Po chwili zapukałem.
-Idź sobie.. - odpowiedział mi słaby głos pełen łez.
-Nie mogę. - wszedłem i spojrzałem na zapłakaną dziewczynę siedzącą na łóżku tulącą misia.
-Czego ty jeszcze ode mnie chcesz? - mruknęła cicho.
-Twojego przebaczenia i.. - usiadłem obok niej.
-Proszę daj mi spokój.. - mocniej wtuliła się w maskotkę.
-Nie mogę i nie chcę. Posłuchaj mnie przez chwilę.. - spojrzałem na nią, a ona podniosła głowę i też spojrzała na mnie. - Weroniko... Ja... Kocham cię do szaleństwa! - powiedziałem
i czekałem na jej reakcję. Jeszcze żadnej dziewczynie nie wyznałem
miłości. To było dla mnie coś nowego. Ale musiałem powiedzieć prawdę.
*Wera*
Zamurowało mnie. Nie
wiedziałam co odpowiedzieć. O tej chwili marzyłam, ale.. Jeśli on kłamie
albo mówi to tylko po to żebym mu wybaczyła? Ale on też mi się bardzo
podobał. I co miałam zrobić?
-Nie kłam.. - jęknęłam cicho.
-Ale ja nie kłamie! - wstał. - Przysięgam naaa... swoje wszystkie lakiery do włosów, że nie kłamię!
-Na prawdę? - także wstałam.
-Tak!! - odpowiedział.
-Ty...ty.... ty też mi się bardzo podobasz.. - spuściłam głowę i cicho szepnęłam.
-Serio?! - spojrzał na mnie szczęśliwy.
-Tak..
- spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Nagle zza okna zaczęła lecieć
jakaś romantyczna piosenka. Tylko nie wiedziałam jaka i skąd się
wzięła.
James
mnie chwycił w biodrach, a ja położyłam mu ręce na ramionach i.. się
pocałowaliśmy! *O* Potem zaczęliśmy tańczyć przy tej piosence. Było
cudownie....
*Carlos*
-Kurde co on jej tam zrobił?! Siedzą tam chyba z godzinę! - chodziłem wkurzony po salonie.
-Może znów ją zgwałcił. - zaśmiał się Kendall, po czym oberwał od Logana z poduszki, a ja go spiorunowałem wzrokiem. - Dobra, dobra! Luz! Już sie ogarnijcie! Boli... - złapał się za brzuch gdzie oberwał.
-Uspokujcie się. Muszą pogadać. Potrzebują czasu.. - spojrzał na mnie Logan.
Nagle zauważyliśmy schodzących, objętych Werę i Jamesa.
-Co jest??!! - spojrzałem na nich i aż upadłem na fotel.
-Już zgoda? - patrzył na nich również skołowany Logan.
-A nawet więcej.. - spojrzał na Werę James.
-Jesteśmy razem.. - spojrzała na niego Wera.
Że
WHAT???!!!! Mój najlepszy kumpel i moja ukochana są razem??!! To koniec
świata!! Nie mogłem dłużej przebywać w tamtym pomieszczeniu. Wstałem i
wyszedłem z domu. Wściekły, zaskoczony, zrozpaczony biegłem prosto przed
siebie. Zauważyłem rzekę. Stanąłem nad nią i..
_____________________________________________________
Oki
to tyle. Troszkę wróciłam do tych ckliwości itd. ale jakoś mi sie
zachciało to tego wróćić ^^. Mam nadzieję, że nie aż tak nudne i, że
choć trochę się podoba. Ok to teraz.
Wielkie dzięki za prawie pół tysiąca wejść!!! Kocham Was!!! <33333 ;*****
Jeszcze raz bardzo proszę o komki, bo mam wrażenie, że piszę tylko dla samej siebie... Bardzo proszę!!!
Za wszystko dzięki! Bayyy ;**
poniedziałek, 21 stycznia 2013
sobota, 19 stycznia 2013
Bohaterowie :)
Sorki że tak późno dodaje. No, ale lepiej teraz niż wogle, nie? xd :) A więęęęcc...tadammm
BOHATEROWIE:
Weronika Sining (Wera) - ur. 28.12.1995r. - jedna z głównych bohaterek. Przyjaźni się z dziewczynami z klasy : Wiką, Zuzą i Pat, oraz z równoległej : Olą i Marti. Jest mocno zakręcona i szalona. Wyjeżdża do Los Angeles, do ciotki, jednak poznaje BTR, nagrywa własny krążek i występuje z zespołem przy czym oczywiście zamieszkuje z nimi. Ostatecznie dołączają do niej Wika, Pati i Zuza. Nie cierpi. Klaudii i Natalki. Czuje coś do Jamesa, ale przede wszystkim Carlosa.
Zuzanna Ross (Zuz/Zuza ) - ur. 2.11.1995r. - jedna z głównych bohaterek i jedna z 3 najlepszych przyjaciółek Wery. Ostatecznie zamieszkuje z przyjaciółkami i kuzynką w L.A. Czuje coś do Jamesa. Zakręcona i rozrywkowa, choć często niepewna siebie i pełna bezpodstawnych kompleksów. Jednak zawsze lubi się dobrze zabawić z przyjaciółkami. Szczera i wrażliwa, potrafi poprawić humor.
Patrycja Gabriela Colins (Pati/ Pat) - ur. 22.08.1995r. - jedna z głównych bohaterek i 3 najlepszych przyjaciółek Wery. Zwariowana dziewczyna i zakręcona fanka BTR. Kuzynka Zuzy. Wredna i chamska przy czym w głębi wrażliwa. Kocha dobre akcje i imprezy z przyjaciółmi. Ostatecznie zamieszkuje z przyjaciółkami i kuzynką w L.A. Zakochuje się w Kendallu.
Wiktoria Senctress (Wika) - ur. 7.05.1995r. - jedna z głównych bohaterek i 3 najlepszych przyjaciółek Wery. Szalona dziewczyna, często chamska i strasznie wredna dla niektórych osób, a z czasem zdarza się, że dla bliskich. Flirciara do potęgi, nigdy nie doświadczyła prawdziwej miłości i poważnego związku. Kocha dobre imprezy, szaleństwo i szybką jazdę samochodem.. Zamieszkuje z przyjaciółkami w L.A. Pierwszy raz, zaczyna czuć coś do Logana..
Carlos Pena - ur. 15 sierpnia 1989 r. - członek zespołu Big Time Rush. Zabawny, szalony, ale bardzo nadopiekuńczy, nieraz przewrażliwiony i zazdrosny, bardzo romantyczny. Czuły i kochany, lubi dobrze poimprezować, troszczy się o najbliższych. Zakochuje się w Werze. Najlepszy przyjaciel Jamesa od przedszkola.
James Maslow - ur.16 lipca 1990 r. - członek zespołu Big Time Rush. Wesoły, często głupkowaty, zabawny, lubiący ostre imprezy i zakochany w swoich włosach. Nie wiadomo czy udaje dauna czy nim jest, podobnie jak Wika. Podoba mu się Wera, jednak nie jest ona jedyną dziewczyną, która skrada mu serce.. Najlepszy przyjaciel Carlosa od przedszkola.
Logan Henderson - ur. 14 września 1989 r - Członek zespołu Big Time Rush. Najbardziej ogarnięty, ale i rozrywkowy. Mądry, ale lubi się zbytnio wymądrzać. Czasem bardzo poważny i surowy, ale w głębi również szalony i zdrowo kopnięty. Mimo różnic charakteru, zakochuje się w Wice.
Kendall Schmidt - ur. 2 listopada 1990 r. - członek zespołu Big Time Rush. Zabawny, często nieogarnięty. Romantyczny i troskliwy. Zawsze stara się walczyć o swoje i to na czym mu zalezy. Zawsze stara się pomagać przyjaciołom, kocha komponować i grać na gitarze. Zakochuje się w Pati.
Aleksandra Martins (Ola/Olcia) - ur. 3.01.1995r. - jedna z przyjaciółek Wery, chodzi do równoległej klasy. Na maxa zwariowanaa i zakręcona. Słodka i zabawna, często robi wokół siebie dużo szumu, ale potrafi być skromna i nieśmiała. Umie rozkręcić dobrą imprezę, w przeszłości popadała jednak w złe towarzystwo..
Martyna Manrow (Marti) - ur. 23. 07.1995r. - jedna z przyjaciółek Wery, chodzi do równoległej klasy. Mądra, zabawna lekko zakręcona. Jednak zdecydowanie najspokojniejsza i najrozważniejsza. Sympatyczna, miła i kochana. Utalentowana siatkarka.
Lucy Grender (Lucy/Luc) - ur. 25.10.1995r. - stara przyjaciółka Kendalla. Z urodzenia hiszpanka. Przeprowadziła się do Ameryki w wieku 5 lat. Chodziła z Kendallem do podstawówki, w okresie gimnazjalnym wróciła do kraju, w liceum znów wróciła do Ameryki i uczyła się z Kendallem w klasie. Zabawna i rozrywkowa, ale ale wrażliwa i mądra. Lubi dobre imprezy, ale również pikniki i wycieczki rowerowe. Gra na gitarze i pianinie oraz trochę śpiewa. Czy stanie między Pati, a Kendallem?
-------------------------------------------------------------------------
Oki to chyba tyle :) Dzięki za czytanie bloga :) Jak się pojawią nowe postacie to jeszcze dodam :). Buziakii ;***
niedziela, 13 stycznia 2013
Część 13.
Był j. polski. Nauczycielka przynudzała coś o wierszu A. Mickiewicza "Powrót taty" Już to znałam z konkursów recytatorskich, więc prawie zasnęłam.. Nagle dostałam sms-a. Od Carlosa -,- Ci to są uparci -,- Napisał:
"Hej możemy do cb wpaść?"
Na co ja do niego: "
"Nie!!"
Na co znowu on:
"No to już trochę za późno.."
Nie skumałam o co mu be wtedy.
Nagle do klasy wszedł Carlos. Tylko, że nie wiem czemu był przebrany za jakiegoś facia z ok. 40 na karku?
-Dzień dobry. Czy uczy się w tej klasie Weronika Sining? - zapytał i rozejrzał się. Chwila! On gada po polsku?! O.o
-Tak. Tam siedzi. - odpowiedziała nauczycielka wskazując na mnia, a latynos za jej ręką na mnie spojrzał.
-Czy mogę ją na chwilę prosić? - Carlos spojrzał na nauczycielkę.
-Tak oczywiście. - nauczycielce musiało zależeć żeby mnie nie było w klasie, bo nawet go nie spytała kim jest.
-Przepraszam bardzo. Chociaż w sumie to nie. Ja nigdzie się nie wybieram. - założyłam ręka na rękę.
-Weronika chodź! - chwycił mnie za rękę latynos.
-Aaaa! Prosze pani do cholery!! On mnie gwałci!! - - krzyczałam lekko ciągnięta ku drzwiom przez przebranego Carlosa.
-Weronika! Uspokuj się! I idź spokojnie! - wkurzyła się, więc już wyszłam z nim.
-Czego kurde?! Co ty tu robisz?! I od kiedy gadasz po polsku?! - spojrzałam na niego wkurzona.
-Weronika spokojnie.. - usiłował mnie uspokoić. Marne szanse.
-Gadaj! - spiorunowałam go wzrokiem.
-No już, już... Więc tak.. Przyjechałem do cb. Nie zostawię cię tak! A przyleciałem samolotem co jest chyba logiczne. A uczę się polskiego odkąd cię poznałem... - usiadł na ławce przy sali.
A ja tylko usiadłam przy nim. Emocje mi już zdecydowanie opadły. To było słodkie, że tu dla mnei przyleciał i nauczył sie polskiego.
-Reszta chłopaków też tu jest? - po chwili ciszy spytałam.
-Tak. Ale spokojnie! Powiedziałem im, że mój brat cioteczny jeździł po świecie, a jak był w Polsce to miał wypadek i teraz leży w szpitalu, więc go odwiedze. Oni teraz zwiedzają jakieś miasto. Ale jakieś w innym województwie. Ja tam nwm.. Ale mniejsza. Nie mówiłem im nic, bo wiedziałem, że nie masz ochoty się z nimi spotykać. A zwłaszcza z Jamesem.... - opowiadał Carlos, a ja przerywając mu przytuliłam go i szepnęłam do ucha :"dzięki!"
-Spoko - uśmiechnął się.
-To co teraz zrobisz? - odkleiłam się od niego.
-Nwm. Chciałbym zostać chociaż na trochę z tb, ale chłopacy... No i ty możesz mieć coś przeciwko... - zaczął.
-No coś ty! Bardzo chętnie^^! Mogę cię przenocować. Moi rodzice wyjeżdżają na weekend. Więć spoko. A chłopakom powiedz, że będziesz w innym hotelu, a oni niech se zwiedzają^^. - uśmiechnęłam się do niego.
-Super! Dzięki! - ucieszył się Carlos i przytulił mnie z obrotem ^^. Zauważyła to nauczycielka przyrody.
-Weronika! Takie sceny to po szkole! A właściwie kto to jest? - spojrzała na zamurowanego latynosa.
-Eeeeee... wujek! Tak! Właśnie przyszedł i przekazał mi super wiadomość! - podskoczyłam i sztuczny uśmiech.
-Dobrze, ale nie w czasie lekcji. Wracaj do sali! - wskazała na drzwi.
-Oj po coo..? JA to wszytko wiem. - machnęłam ręką.
-O to może chcesz pisać sprawdzian z tego. - spohrzała na mnie nauczycielka.
-Mogę. - spojrzałam na rękę udając, że sprawdzam czy mam dobry manikiur.
-Tak? A jedyneczka na zachętę? - uniosła brew.
-Już sie boje... I tak wiem, że pani mi jej nie wstawi. - wywróciłam oczami.
-Tak? To zapytaj o to dyrektora! - wskazała na drzwi.
-Ehh... Skoro już muszę panią wyręczać.... - powtórzyłam gest.
-MArsz! - wkurzyła się.
-Dobra, dobra... lece... - podniosłam dłoń chcąc ją uspokoić. Potem tylko przytuliłam "wujka" i szepnęłam mu do ucha:
-Czekaj na mnie za 2 godziny za krzakami przy przystanku. Do zo!
Następnie ruszyłam do dyra.
-Dobry. -zamknęłam za sobą drzwi.
-Weronika? Ciebie się tu nie spodziewałem. -spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Życie jest pełne niespodzianek. - rozłożyłam ręce i usiadłam w fotelu.
-Co się stało? - zapytał.
-Pani od przyrody zamiast pracwać łazi po szkole jak jakiś przybłęda - wywróciłam oczy.
-Weronika! Spokuj! Co się z tobą dzieje?! - spojrzał na mnie jakbym była jakaś chora.
-Tylko niech mi pan nie grozi, że pójdzie do mojej mamy.. bo to już nudne i mi wisi... - wcześniej jakoś starałam się unikać kontaktów z dyrem, ale ku*wa ile można udawać grzeczną dziewczynkę?!
-Coś ci się stało? Może wezwać pielęgniarkę? - podszedł do mnie i zaczął mnie łapać za głowę.
-Odsuń się ode mnie. - spojrzałam na niego jak na świra.
-Co ci się stało?! - uniósł ręce do góry.
-Przyleciał po mnie jednorożec, dał mi się naćpać i lataliśmy po tęczy, a teraz pan mówi co mi zrobi. Koza? Pała? - spojrzałam na niego znów jak na idiotę.
-Narazie nic. Mam nadzieję, że ci to przejedzie.. - westchnął i wskazał na drzwi.
-Ta.... Elo. - wzruszyłam ramionami, podniosłam rękę i wyszłam. Dobra niechętnie sie przyznaje, że kiedyś UDAWAŁAM grzeczną. Ale to już sie skończyło! Kiedy te imbecyle to pojmą?! Dobra.. Są plusy. Nie mam żadnej kary^^. A już niedługo spędze sobie cały weekend z Carlitem ^^.
Po szkole:
Szłam obok krzaków, w których umówiłam się z Carlosem. Nagle coś mnie uderzyło w tyłek i pociągnęło za nogę.
-Ałłłł!!! - wydarłam sie. - Co ci odwala?! - spojrzałam na półnagiego latynosa. - Aaaa! - przysłoniłam oczy. - Czemu jesteś w samych boskerkach??!!
-Długa historia.... później ci opowiem... Ale teraz lepiej ty mi powiedz jak ja mam się dostać do twojego domu?! - rozłożył ręce.
-Weź moją bluzę i włóż moje spodenki z wf-u. - podałam mu rzeczy.
-Dzięki. I spoko. Zapłace za proszek do prania. - odpowiedział i zaczął się ubierać.
-No ja myślę.... - odpowiedziałam.
Potem wstaliśmy i pobiegliśmy na autobus. Wysiadając szybko pobiegliśmy do mojego domu, żeby nikt nie rozpoznał Carlosa.
-Dobra idź zdejmuj moje rzeczy, może weź prysznic, a ja ci przyniosę ciuchy mojego starszego brata. Gdzieś tu powinny jeszcze jakieś leżeć... -wskazałam na łazienkę.
-Dzięki. - odpowiedział. I ruszył do niej.
Po 30 min. - o losie co on tam robił?! - przestała lecieć woda. Odczekałam jeszcze 10 min. , na wszelki wypadek, i weszłam. Geniusz nie zamknął drzwi na klucz -,- Ja wchodzę, a on tam stoi nago! O.o
------------------------------------------------------------------------------------------------
No dobra. No narazie tyle. Sorki, sorki, że chyba trochę długo nie pisałam i, że rozdział nudny. Sorciaaaa :( Wielkie dzięki za wejścia ^^. Ale bardzo, barzdo, bardzo proszę też o komki. Cokolwiek! Choćby jakiś jeden wyraz czy coś! Błagam! Z góry dzięki! Bayyyyyyyy ;**
"Hej możemy do cb wpaść?"
Na co ja do niego: "
"Nie!!"
Na co znowu on:
"No to już trochę za późno.."
Nie skumałam o co mu be wtedy.
Nagle do klasy wszedł Carlos. Tylko, że nie wiem czemu był przebrany za jakiegoś facia z ok. 40 na karku?
-Dzień dobry. Czy uczy się w tej klasie Weronika Sining? - zapytał i rozejrzał się. Chwila! On gada po polsku?! O.o
-Tak. Tam siedzi. - odpowiedziała nauczycielka wskazując na mnia, a latynos za jej ręką na mnie spojrzał.
-Czy mogę ją na chwilę prosić? - Carlos spojrzał na nauczycielkę.
-Tak oczywiście. - nauczycielce musiało zależeć żeby mnie nie było w klasie, bo nawet go nie spytała kim jest.
-Przepraszam bardzo. Chociaż w sumie to nie. Ja nigdzie się nie wybieram. - założyłam ręka na rękę.
-Weronika chodź! - chwycił mnie za rękę latynos.
-Aaaa! Prosze pani do cholery!! On mnie gwałci!! - - krzyczałam lekko ciągnięta ku drzwiom przez przebranego Carlosa.
-Weronika! Uspokuj się! I idź spokojnie! - wkurzyła się, więc już wyszłam z nim.
-Czego kurde?! Co ty tu robisz?! I od kiedy gadasz po polsku?! - spojrzałam na niego wkurzona.
-Weronika spokojnie.. - usiłował mnie uspokoić. Marne szanse.
-Gadaj! - spiorunowałam go wzrokiem.
-No już, już... Więc tak.. Przyjechałem do cb. Nie zostawię cię tak! A przyleciałem samolotem co jest chyba logiczne. A uczę się polskiego odkąd cię poznałem... - usiadł na ławce przy sali.
A ja tylko usiadłam przy nim. Emocje mi już zdecydowanie opadły. To było słodkie, że tu dla mnei przyleciał i nauczył sie polskiego.
-Reszta chłopaków też tu jest? - po chwili ciszy spytałam.
-Tak. Ale spokojnie! Powiedziałem im, że mój brat cioteczny jeździł po świecie, a jak był w Polsce to miał wypadek i teraz leży w szpitalu, więc go odwiedze. Oni teraz zwiedzają jakieś miasto. Ale jakieś w innym województwie. Ja tam nwm.. Ale mniejsza. Nie mówiłem im nic, bo wiedziałem, że nie masz ochoty się z nimi spotykać. A zwłaszcza z Jamesem.... - opowiadał Carlos, a ja przerywając mu przytuliłam go i szepnęłam do ucha :"dzięki!"
-Spoko - uśmiechnął się.
-To co teraz zrobisz? - odkleiłam się od niego.
-Nwm. Chciałbym zostać chociaż na trochę z tb, ale chłopacy... No i ty możesz mieć coś przeciwko... - zaczął.
-No coś ty! Bardzo chętnie^^! Mogę cię przenocować. Moi rodzice wyjeżdżają na weekend. Więć spoko. A chłopakom powiedz, że będziesz w innym hotelu, a oni niech se zwiedzają^^. - uśmiechnęłam się do niego.
-Super! Dzięki! - ucieszył się Carlos i przytulił mnie z obrotem ^^. Zauważyła to nauczycielka przyrody.
-Weronika! Takie sceny to po szkole! A właściwie kto to jest? - spojrzała na zamurowanego latynosa.
-Eeeeee... wujek! Tak! Właśnie przyszedł i przekazał mi super wiadomość! - podskoczyłam i sztuczny uśmiech.
-Dobrze, ale nie w czasie lekcji. Wracaj do sali! - wskazała na drzwi.
-Oj po coo..? JA to wszytko wiem. - machnęłam ręką.
-O to może chcesz pisać sprawdzian z tego. - spohrzała na mnie nauczycielka.
-Mogę. - spojrzałam na rękę udając, że sprawdzam czy mam dobry manikiur.
-Tak? A jedyneczka na zachętę? - uniosła brew.
-Już sie boje... I tak wiem, że pani mi jej nie wstawi. - wywróciłam oczami.
-Tak? To zapytaj o to dyrektora! - wskazała na drzwi.
-Ehh... Skoro już muszę panią wyręczać.... - powtórzyłam gest.
-MArsz! - wkurzyła się.
-Dobra, dobra... lece... - podniosłam dłoń chcąc ją uspokoić. Potem tylko przytuliłam "wujka" i szepnęłam mu do ucha:
-Czekaj na mnie za 2 godziny za krzakami przy przystanku. Do zo!
Następnie ruszyłam do dyra.
-Dobry. -zamknęłam za sobą drzwi.
-Weronika? Ciebie się tu nie spodziewałem. -spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Życie jest pełne niespodzianek. - rozłożyłam ręce i usiadłam w fotelu.
-Co się stało? - zapytał.
-Pani od przyrody zamiast pracwać łazi po szkole jak jakiś przybłęda - wywróciłam oczy.
-Weronika! Spokuj! Co się z tobą dzieje?! - spojrzał na mnie jakbym była jakaś chora.
-Tylko niech mi pan nie grozi, że pójdzie do mojej mamy.. bo to już nudne i mi wisi... - wcześniej jakoś starałam się unikać kontaktów z dyrem, ale ku*wa ile można udawać grzeczną dziewczynkę?!
-Coś ci się stało? Może wezwać pielęgniarkę? - podszedł do mnie i zaczął mnie łapać za głowę.
-Odsuń się ode mnie. - spojrzałam na niego jak na świra.
-Co ci się stało?! - uniósł ręce do góry.
-Przyleciał po mnie jednorożec, dał mi się naćpać i lataliśmy po tęczy, a teraz pan mówi co mi zrobi. Koza? Pała? - spojrzałam na niego znów jak na idiotę.
-Narazie nic. Mam nadzieję, że ci to przejedzie.. - westchnął i wskazał na drzwi.
-Ta.... Elo. - wzruszyłam ramionami, podniosłam rękę i wyszłam. Dobra niechętnie sie przyznaje, że kiedyś UDAWAŁAM grzeczną. Ale to już sie skończyło! Kiedy te imbecyle to pojmą?! Dobra.. Są plusy. Nie mam żadnej kary^^. A już niedługo spędze sobie cały weekend z Carlitem ^^.
Po szkole:
Szłam obok krzaków, w których umówiłam się z Carlosem. Nagle coś mnie uderzyło w tyłek i pociągnęło za nogę.
-Ałłłł!!! - wydarłam sie. - Co ci odwala?! - spojrzałam na półnagiego latynosa. - Aaaa! - przysłoniłam oczy. - Czemu jesteś w samych boskerkach??!!
-Długa historia.... później ci opowiem... Ale teraz lepiej ty mi powiedz jak ja mam się dostać do twojego domu?! - rozłożył ręce.
-Weź moją bluzę i włóż moje spodenki z wf-u. - podałam mu rzeczy.
-Dzięki. I spoko. Zapłace za proszek do prania. - odpowiedział i zaczął się ubierać.
-No ja myślę.... - odpowiedziałam.
Potem wstaliśmy i pobiegliśmy na autobus. Wysiadając szybko pobiegliśmy do mojego domu, żeby nikt nie rozpoznał Carlosa.
-Dobra idź zdejmuj moje rzeczy, może weź prysznic, a ja ci przyniosę ciuchy mojego starszego brata. Gdzieś tu powinny jeszcze jakieś leżeć... -wskazałam na łazienkę.
-Dzięki. - odpowiedział. I ruszył do niej.
Po 30 min. - o losie co on tam robił?! - przestała lecieć woda. Odczekałam jeszcze 10 min. , na wszelki wypadek, i weszłam. Geniusz nie zamknął drzwi na klucz -,- Ja wchodzę, a on tam stoi nago! O.o
------------------------------------------------------------------------------------------------
No dobra. No narazie tyle. Sorki, sorki, że chyba trochę długo nie pisałam i, że rozdział nudny. Sorciaaaa :( Wielkie dzięki za wejścia ^^. Ale bardzo, barzdo, bardzo proszę też o komki. Cokolwiek! Choćby jakiś jeden wyraz czy coś! Błagam! Z góry dzięki! Bayyyyyyyy ;**
wtorek, 8 stycznia 2013
Część 12.
Był ranek. Czas do szkołyyy nieeee. Co ja tam będę robiła bez dziewczyn?! Ale moich rodziców nie dało się ubłagać -,- No więc poszłam. I znów moja stara klasa. Ehhh... Szkoda gadać. Na sam początek Tomek i Jacek:
-Oooooo siema wróciłaś. I jak w Angli królowo. - rżeli jak dwa łyse konie.
-Byłam w USA mózgi. W L.A. - wystawiłam im język i poszłam dalej. I jak na złość spotkałam jee.... Natalka i Klaudia i Paulina. Nienawidziłam ich , z wzajemnością.
-Ooooo już wróciłaś. A nie możesz znów spadąc. - rzuciła na mnie krzywe spojrzenie Klaudia.
-Nie wróci. Już ją wyrzucili. - zaśmiała się Paulina.
-Sama wróciłam. - wywróciłam oczami.
-Ta.... - zaśmiała się Natalka.
-Szkoda mi na was czasu zacofane geniuszki... -zrobiłam klasyczny wyjątkowo efektowny ^^ unik i ruszyłam dalej.
Zaczęła się lekcja. Matma -,-
-Dziś będzie o figurach przestrzennych.. - zaczęła nudzić pani. Co za masakra. Nagle mój tel. zaczął wibrować. Dzwonił Carlos. -,- Nie chciałam z nimi gadać, więc go ignorowałam. Wreszcie za 10 razem poprosiłąm pani o wyjście do kibla i odebrałam.
-No czego?! - trochę się wkurzyłam, ale tez byłąm wdzięczna ze mnie z matmy wybawił, no ale chyba mu tego nie powm
-Wróć do nas. - odezwał się słąbo głos przez tel.
-Ohh Carlos.... - westchnęłam.
-Ja wiem, żę James cię... -zaczął.
-Carlos.. - ja.
-Miałem na myśli wiem, że cię skrzywdził, ale... - ciągnął.
-Carlos...sory, ale.. mam lekcje...pa.... - smutna się rozłączyłam. I aż bym może łze uroniła, ale nie mogłam tak wejść na lekcje. Musiałam się ogarnąć!
Wróciłam na lekcje.
-A pani co tak długo była w tej toalecie? -spojrzała na mnie trochę zła nauczycielka.
-Zmieniała sie. -odezwał się śmiejący sie głos z końca sali.
-Jak mi pani nie wstawi pały to możemy zostać przy tej wersji. - spojrzałam na nauczycielke. Może to troche dziwne , pała za dłuższy pobyt w kiblu, ale ten nauczyciel akurat nie ma serca! Wierzcie!
-Siadaj.. -machnęła ręką.
Wreszcie dzwonek. Szłam korytarzem i oczywiście znów nadziałam się na Tomka. Tylko tym razem, od tyłu.. Nagle poczułam uszczypnięcie w tyłek.
-Ej! - obróciłam się.
-No co. Dawno cię tu nie było. Potrzebuję czegoś nowego. - spojrzał na mnie. On już od podstawówki był największym szkolnym zbokiem. Trzeba się było trochę przyzwyczaić.
-Na mnie nie licz. - spowrotem się obróciłam i ruszyłam przed siebie. Czyli do szafki. Ale ten cwel oczywiście dalej za mną lazł.
-No weź. Nie bądź taka.. -zaczął się do mnie zbliżać.
-Gdybym cie już tak długo nie znała to byłabym teraz niemiła, więc serio spadaj. - odsunęłąm się.
-Tchóóórz. - zrobiła gest kury , akurat przechodząca Klaudia z resztą.
-Taa.... - i znów wróciły wspomnienia z L.A.... - Właśnie. Weź sobie je. - wskazałam na te 3 idiotki gapiące się na nas i ciągle rżące.
-Eeeee... - machnął na nie ręką Tomek. - One są stare i jakieś takie... no puste idiotki.
-Ejj!!! My to słyszymy !! - wkurzyły sie.
Zaśmiałam się tylko odkładając do szafki jedną książkę, a biorąc drugą i odeszłam.
Nasza szkoła to nie to samo bez dziewczyn... No dobra zaczęła się kolejna lekcja. Biologia. -,-
-Uwaga. Dziś na lekcje oprócz Weroniki powrócą jeszcze 3 osoby.. -zaczęła nauczycielka.
-Ehh ciekawe kto.. - westchnęłam bawiąc się długopisem.
I wtedy na lekcje wparowały Wika , Zuz i Pat!! :D
-Wróciłyśmyyyyy!!!!!!!!!!!!!! - wydarły się.
Nauczycielka tylko na nie spojrzała. Więc nwm czy to dlatego czy dlatego że mnie zauważyły mnie ruszyły na miejsca. Mocno się uściskałyśmy ^^ PAti usiadła do mnie, a miejsce za nami zajęli chłopacy z naszej klasy: Dawid i Ernest.
-Chłopaki, możecie zejść? -spojrzałyśmy na nich. Potem oni na siebie, i kiwnęli, że nie.
-No weźcieeeee... - usiadłam na ich ławce, zrobiłam słodkie oczka ^^, i położyłam rękę na ramieniu Dawida. Szybko zeszli^^.
-Ma się ten dar^^ -spojrzałam na dziewczyny siadające za mną.
-Ekhem! Czy już zakończyłyście przedstawienie? - spojrzała na nas zła nauczycielka.
-Tak. Chyba... -zastanowiłam się.
-Możesz jeszcze wyjść z klasy. - wskazała na drzwi.
-Nie dziękuje^^. Chociaż wolałabym... - odpowiedziałam na co nauczycielka tylko westchnęła. Tutaj dodam, że dobrze się uczyłam i jednak troche dbałam o oceny. T-R-O-C-H-E. xddd
-No dobrze. To przechodzimy do tematy lekcji - Ptaki Europy.
-Nieeeee To nudaaa! - rozłożyłam się na ławce.
-Weronika! - krzyknęła nauczycielka. - Dopiero wróciła, a już takie zachowanie.. - mruknęła pod nosem , ale i tak słyszałam.
-Tak? - podniosłam łeb.
-A może ty chcesz poprowadzić lekcje?! - spojrzała na mnie sarkastycznie, ale oczwyiście, że chciałam.
-Oczywiście! - wstałam z ławki i podeszłam do tablicy.
-Dobrze. Proszę. - nauczycielka podała mi wskaźnik , taki patyk którym nauczyciele pokazują cos na mapie czy coś ( tłumacze bo sama KIEDYŚŚ! nie wiedziałam ^^), i udała się na moje miejsce. Na co Pati najpierw zrobiła zrospaczoną minę, a potem spiorunowała mnie wzrokiem.
-No dobrze! Domyślam się, że nie pozwolą nam iść do domu w ramach zajęć, więc zrobimy se ciekawą lekcję. - stanęłam na pierwszej środkowej ławce.
-Pisać temat prze Wery? - podniosła rękę Zuza.
-Tak. - odpowiedziałam stanowczo. Na co cała klasa "buuuuu!". - Temat to " Jak się" eeee...... em..... eeeee..... może tak będzie dobrze - szeptałam pod nosem. - "Jak się bzykać" - powiedziałam stanowczo.
-A prze Wery "bzykać" przez jakie "u"? - podniosła rękę tym razem Wika.
-Przez "y" analfabeto. - odpowiedziałam.
-Nie można się tak zwracać do uczniów. - pokiwała palcem.
-Ja nie nauczyciel. Ja na wymiane. A teraz cicho bo pała. - machnęłam wskaźnikiem. - Temat zapisany? To dobrze. Punkt 1. Ok. To kto mi powie od jakiego wieku prawnie można sie bzykać? - wskazałm wskaźnikiem na całą klasę.
-Od 15. To oczywiste. - odpowiedział Adrian.
-To piszcie to w punkcie 1.
-Już. - wszyscy powiedzieli chórem po chwili.
-Oki. To 2. Kto wie jaka jest najwygodniejsza pozycja? - popatrzyłam na wszystkich z góry uśmiechając się i starając zachować w miare powage. - Nie odpowiadajcie. To zależy od ludzi. Więć może mała demonstracja? Chętni? Too Tomek iiiii..... Wika! chodźcie tu. -zeskoczyłam z ławki i wskazałam miejsce obok siebie. Przyszli.
-Więc? - uśmeichnął sie Tomek.
-Zabije cie! - szepnęła Wika.
-Więc Tomku.. ejej! Do demonstracji nie można w ciuchach! Rozbierać się! Już! - wsadziłam wskaźnik pod bluzkę Wiki. I wtedy zainterweniowała nauczycielka.
-Dobrze, dobrze. Koniec tej wymiany. - odsunęła nas od siebie, i dobrze w sumie bo Wika chyba by mnei udusiła. Klasa ciągle ryła.
-Idźcie już. Mam was po prostu dość. - załamała się nauczycielka i usiadła.
I wtedy na szczęście zadzwonił dzwonek. No może niekoniecznie na szczęście, bo Wika mnie goniła przez 40 min. po szkole, aż spóźniłyśmy się sporo na lekcje.
---------------------------------------------------------------------------------
Dobra. Nudne wiem, wiem. Sorki bardzo. Postaram się jakoś tu lepiej kombinować. W dalszym ciągu thx wielkie za wejścia i pliska o komki :) Bayyyyy ;**
-Oooooo siema wróciłaś. I jak w Angli królowo. - rżeli jak dwa łyse konie.
-Byłam w USA mózgi. W L.A. - wystawiłam im język i poszłam dalej. I jak na złość spotkałam jee.... Natalka i Klaudia i Paulina. Nienawidziłam ich , z wzajemnością.
-Ooooo już wróciłaś. A nie możesz znów spadąc. - rzuciła na mnie krzywe spojrzenie Klaudia.
-Nie wróci. Już ją wyrzucili. - zaśmiała się Paulina.
-Sama wróciłam. - wywróciłam oczami.
-Ta.... - zaśmiała się Natalka.
-Szkoda mi na was czasu zacofane geniuszki... -zrobiłam klasyczny wyjątkowo efektowny ^^ unik i ruszyłam dalej.
Zaczęła się lekcja. Matma -,-
-Dziś będzie o figurach przestrzennych.. - zaczęła nudzić pani. Co za masakra. Nagle mój tel. zaczął wibrować. Dzwonił Carlos. -,- Nie chciałam z nimi gadać, więc go ignorowałam. Wreszcie za 10 razem poprosiłąm pani o wyjście do kibla i odebrałam.
-No czego?! - trochę się wkurzyłam, ale tez byłąm wdzięczna ze mnie z matmy wybawił, no ale chyba mu tego nie powm
-Wróć do nas. - odezwał się słąbo głos przez tel.
-Ohh Carlos.... - westchnęłam.
-Ja wiem, żę James cię... -zaczął.
-Carlos.. - ja.
-Miałem na myśli wiem, że cię skrzywdził, ale... - ciągnął.
-Carlos...sory, ale.. mam lekcje...pa.... - smutna się rozłączyłam. I aż bym może łze uroniła, ale nie mogłam tak wejść na lekcje. Musiałam się ogarnąć!
Wróciłam na lekcje.
-A pani co tak długo była w tej toalecie? -spojrzała na mnie trochę zła nauczycielka.
-Zmieniała sie. -odezwał się śmiejący sie głos z końca sali.
-Jak mi pani nie wstawi pały to możemy zostać przy tej wersji. - spojrzałam na nauczycielke. Może to troche dziwne , pała za dłuższy pobyt w kiblu, ale ten nauczyciel akurat nie ma serca! Wierzcie!
-Siadaj.. -machnęła ręką.
Wreszcie dzwonek. Szłam korytarzem i oczywiście znów nadziałam się na Tomka. Tylko tym razem, od tyłu.. Nagle poczułam uszczypnięcie w tyłek.
-Ej! - obróciłam się.
-No co. Dawno cię tu nie było. Potrzebuję czegoś nowego. - spojrzał na mnie. On już od podstawówki był największym szkolnym zbokiem. Trzeba się było trochę przyzwyczaić.
-Na mnie nie licz. - spowrotem się obróciłam i ruszyłam przed siebie. Czyli do szafki. Ale ten cwel oczywiście dalej za mną lazł.
-No weź. Nie bądź taka.. -zaczął się do mnie zbliżać.
-Gdybym cie już tak długo nie znała to byłabym teraz niemiła, więc serio spadaj. - odsunęłąm się.
-Tchóóórz. - zrobiła gest kury , akurat przechodząca Klaudia z resztą.
-Taa.... - i znów wróciły wspomnienia z L.A.... - Właśnie. Weź sobie je. - wskazałam na te 3 idiotki gapiące się na nas i ciągle rżące.
-Eeeee... - machnął na nie ręką Tomek. - One są stare i jakieś takie... no puste idiotki.
-Ejj!!! My to słyszymy !! - wkurzyły sie.
Zaśmiałam się tylko odkładając do szafki jedną książkę, a biorąc drugą i odeszłam.
Nasza szkoła to nie to samo bez dziewczyn... No dobra zaczęła się kolejna lekcja. Biologia. -,-
-Uwaga. Dziś na lekcje oprócz Weroniki powrócą jeszcze 3 osoby.. -zaczęła nauczycielka.
-Ehh ciekawe kto.. - westchnęłam bawiąc się długopisem.
I wtedy na lekcje wparowały Wika , Zuz i Pat!! :D
-Wróciłyśmyyyyy!!!!!!!!!!!!!! - wydarły się.
Nauczycielka tylko na nie spojrzała. Więc nwm czy to dlatego czy dlatego że mnie zauważyły mnie ruszyły na miejsca. Mocno się uściskałyśmy ^^ PAti usiadła do mnie, a miejsce za nami zajęli chłopacy z naszej klasy: Dawid i Ernest.
-Chłopaki, możecie zejść? -spojrzałyśmy na nich. Potem oni na siebie, i kiwnęli, że nie.
-No weźcieeeee... - usiadłam na ich ławce, zrobiłam słodkie oczka ^^, i położyłam rękę na ramieniu Dawida. Szybko zeszli^^.
-Ma się ten dar^^ -spojrzałam na dziewczyny siadające za mną.
-Ekhem! Czy już zakończyłyście przedstawienie? - spojrzała na nas zła nauczycielka.
-Tak. Chyba... -zastanowiłam się.
-Możesz jeszcze wyjść z klasy. - wskazała na drzwi.
-Nie dziękuje^^. Chociaż wolałabym... - odpowiedziałam na co nauczycielka tylko westchnęła. Tutaj dodam, że dobrze się uczyłam i jednak troche dbałam o oceny. T-R-O-C-H-E. xddd
-No dobrze. To przechodzimy do tematy lekcji - Ptaki Europy.
-Nieeeee To nudaaa! - rozłożyłam się na ławce.
-Weronika! - krzyknęła nauczycielka. - Dopiero wróciła, a już takie zachowanie.. - mruknęła pod nosem , ale i tak słyszałam.
-Tak? - podniosłam łeb.
-A może ty chcesz poprowadzić lekcje?! - spojrzała na mnie sarkastycznie, ale oczwyiście, że chciałam.
-Oczywiście! - wstałam z ławki i podeszłam do tablicy.
-Dobrze. Proszę. - nauczycielka podała mi wskaźnik , taki patyk którym nauczyciele pokazują cos na mapie czy coś ( tłumacze bo sama KIEDYŚŚ! nie wiedziałam ^^), i udała się na moje miejsce. Na co Pati najpierw zrobiła zrospaczoną minę, a potem spiorunowała mnie wzrokiem.
-No dobrze! Domyślam się, że nie pozwolą nam iść do domu w ramach zajęć, więc zrobimy se ciekawą lekcję. - stanęłam na pierwszej środkowej ławce.
-Pisać temat prze Wery? - podniosła rękę Zuza.
-Tak. - odpowiedziałam stanowczo. Na co cała klasa "buuuuu!". - Temat to " Jak się" eeee...... em..... eeeee..... może tak będzie dobrze - szeptałam pod nosem. - "Jak się bzykać" - powiedziałam stanowczo.
-A prze Wery "bzykać" przez jakie "u"? - podniosła rękę tym razem Wika.
-Przez "y" analfabeto. - odpowiedziałam.
-Nie można się tak zwracać do uczniów. - pokiwała palcem.
-Ja nie nauczyciel. Ja na wymiane. A teraz cicho bo pała. - machnęłam wskaźnikiem. - Temat zapisany? To dobrze. Punkt 1. Ok. To kto mi powie od jakiego wieku prawnie można sie bzykać? - wskazałm wskaźnikiem na całą klasę.
-Od 15. To oczywiste. - odpowiedział Adrian.
-To piszcie to w punkcie 1.
-Już. - wszyscy powiedzieli chórem po chwili.
-Oki. To 2. Kto wie jaka jest najwygodniejsza pozycja? - popatrzyłam na wszystkich z góry uśmiechając się i starając zachować w miare powage. - Nie odpowiadajcie. To zależy od ludzi. Więć może mała demonstracja? Chętni? Too Tomek iiiii..... Wika! chodźcie tu. -zeskoczyłam z ławki i wskazałam miejsce obok siebie. Przyszli.
-Więc? - uśmeichnął sie Tomek.
-Zabije cie! - szepnęła Wika.
-Więc Tomku.. ejej! Do demonstracji nie można w ciuchach! Rozbierać się! Już! - wsadziłam wskaźnik pod bluzkę Wiki. I wtedy zainterweniowała nauczycielka.
-Dobrze, dobrze. Koniec tej wymiany. - odsunęła nas od siebie, i dobrze w sumie bo Wika chyba by mnei udusiła. Klasa ciągle ryła.
-Idźcie już. Mam was po prostu dość. - załamała się nauczycielka i usiadła.
I wtedy na szczęście zadzwonił dzwonek. No może niekoniecznie na szczęście, bo Wika mnie goniła przez 40 min. po szkole, aż spóźniłyśmy się sporo na lekcje.
---------------------------------------------------------------------------------
Dobra. Nudne wiem, wiem. Sorki bardzo. Postaram się jakoś tu lepiej kombinować. W dalszym ciągu thx wielkie za wejścia i pliska o komki :) Bayyyyy ;**
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Część 11
Siedziałam sama w pokoju. Nie mogłam już wytrzymać w tej willi. Nie mogłam.... Spakowałam walizkę, "pożegnałam się z pokojem" i wyleciałam przez okno. Wzięłam taksówkę i trochę z łzami w oczach odjechałam. Po jakimś czasie podjechałam na miejsce. Czyli do hotelu. Postanowiłam trochę tam posiedzieć i wszystko przemyśleć. Poszłam do recepcji, wynajęłam pokój i się do niego udałam.
*Zuza*
Siedziałyśmy w salonie. Wszystkie byłyśmy zawiedzione, złe (na Jamesa) i mocno zaskoczone.
-No nie!! Koniec!! Ja juz tu dłuzej nie usiedze. - wstałam. - Zaraz mi tyłek odpadnie! TO ona tam siedzi w tym pokoju i rozpacza, no moze..., ale! A my tu siedzimy jak niby nigdy nic i gapimy się w ścianę?!
-Ok. ok. Po 1. Nie ma tu chłopaków, ani nic, więc możemy chyba gadać po polsku. - wszystkie przytaknęłyśmy. - A po 2 przecież ona się zamknęła. Ja też bym tam do niej poszła, ale co? Drzwi chyba nie wywarzymy? - rozłożyła ręce Pati.
-A czemu nie. - podniosła brew Wika.
-Oj daj se spokój! - machnęła na nią ręką Pati.
-Ogary!!! Dobra! Wy se tu siedźcie, ale ja tam ide! - podniosłam głowę do góry, jakbym wiedziała co mam zrobić, i ruszyłam, a one, jak posłuszne pieski ^^ , oczywiście ruszyły za mną.
Zaczęłam pukać. Potem Wika i PAti, która nieeee dała za wygraną. Potem (Pati) zaczęła walić, krzyczeć i ostatecznie ... I tu pewnie byłoby ciekawiej jakbym napisała, że wywarzyła jednak te drzwi, ale nie.... Otworzyła drzwi spinką. Wera nas nauczyła, a ją brat. A gdy weszłyśmy... pusty pokój! Zero ciuchów i plakatów^^ i otwarte okno!
-Zwiała! - rozejrzała sie jeszcze raz Wika.
-No coś ty?! - spojrzała na nią piorunującym wzrokiem Pati na co tamta wystawiła jej język. One wszystkie ZAWSZE są jak dzieci.
-Dobra nieogary!! - wlazłam między nie. - Jak sie która jeszcze raz odezwie to cytując kochaną Pati: "Jeb w łeb i kop w krok" (serio ona ciągle to w szkole powtarzała -,-) !!! - spojrzałam piorunującym wzrokiem na jedną, a potem na drugą.
-Ok.... - mruknęły cicho.
-Grzeczne pieski. ^^ - pogłaskałam je po głowach, po czym dostałam z poduszki i pięknie rozłożyłam sie na ziemi.
-Hahahahahaha!! xd. - zaczęły rechotać. - Jaka sierota!
-haha.. nie śmieszne - spojrzałam na rozbawione przyjaciółki. Chciałam wstać, ale nie mogłam sie oprzeć i jeszcze je za nogi pociągnęłam i pięknie sie wyglebały ^^..., ale na mnie -,- Nie fajnie!
-Błąd! - mruknęłam na co one w śmiech.
-Dobra zamiast mnie gnieść to pomyślcie gdzie może być Wera.. -mruknęłam i zepchnęłam je z siebie.
-Ogarnij! Znajde ją w 5 sek. - machnęła ręką Pati.
-Taaaaaak?? A niby jak? - spojrzałam na nią z niedowierzaniem.
-A tak! - wskazała na swoją komę.
-Haha! Zadzwonisz? I co? Sądzisz, że odbierze? - patrzyłam na nią jak na idiotkę.
-Nieeeee baranie! Pamiętasz kiedyś tam zainstalowałyśmy u mnie na komie takie coś, że moge namierzać inne telefony.. - zaczęła coś klikać w urządzeniu. -Ha!! Jest!
-No gdzie jest?! - spojrzałyśmy na nią z Wiką.
-W hotelu "Living a Happy Place". - odpowiedziała Pat.
-To jedziemy! - podniosłam rękę do góry.
-Tak a czym i skąd wiesz na jakiej to ulicy ? - spojrzała na mnie Wika. Jakieś cięte tego dnia były albo mi sie zdawało.
-Eeeee no to po 1. Autobusem, metro albo czymkolwiek. Po 2 internet, chociażby zwykła mapa, zapytać kogoś albooooooo sprawdzić w telefonie mózgi! Albooooo załatwić to wszytsko naraz iiiii...... uwaga, uwaga! Genialny plan! Wezwać taksówkę! - rozłożyłam ręce i wywróciłam oczami.
-Cicho....^^ - mruknęła w swoim stylu Pati.
-No to ruszajmy! - podniosła rękę Pati i wyleciała przez okno, ale ta ofiara -,- oczywiście się wyglebała.
-Okej sieroctwo... To ty tam sie ogarnij, a my jak ludzie zejdziemy po schodach. - machnęłam ręką i znów wywróciłam oczy. Przy wychodzeniu z pokoju słychać było tylko coraz cichsze jęki PAt.
Chłopaki siedzieli w salonie, a my cicho sie przemknęłyśmy , nie chciałyśmy żeby Wera musiała od razu z nimi gadać -,- , i wyszłyśmy. Już po chwili byłyśmy w drodze do hotelu.
Kiedy już dotarłyśmy to szybko wleciałyśmy. I tak cud że się dostałyśmy, zwłaszcza, że Wera jest tu przecież znana, nagrała własny krążek i troche występowała z BTR. Ta, tak wreszcie nam powiedziała -,-
No i wpadłyśmy do niej do pokoju:
-Co wy tu robicie?! -spojrzała na nas z miną wtf?!
-Ej, ej, ej! Po 1 przypomninam... Nie ma tu chłopaków ani nic więc GADAJMY PO POLSKU!! - wtrąciła się zła PAti.
-No ok.... Ale odp. na pytanie! - patrzyła na nas zaskoczona Wera. - I jakżeście mnie tu znalazły?!
-W skrócie.. - zaczęła PAti. - Znalazłyśmy : pamiętasz starą aplikacje zamontowaną w mojej komie? nie usunęłaś jej :D ^^ , a robimy tu? wspieramy przyjaciółkę^^. - usiadła.
-Dzięki.. Ale... - spuściła głowę Wera.
*Wera*
-Dzięki.. Ale... - spuściłam głowę.
-Co?? - spojrzały na mnie dziewczyny.
-Ale.. ja tam i tak nie wrócę..- mruknęłam.
-Rozumiemy cię.. - spojrzała na mnie Zuza.
-Ale może chociaż spróbuj.. przez Jamesa masz zmarnować szansę na takie życie?! Kobieto ty tu jesteś sławna! - spojrzała na mnie Pati.
-No tak... ale muszę... nie potrafiłabym tu zostać.. - mówiłam słabym głosem. Bałam się żeby po tym nie rozpoznały, że trochę płakałam..
-To możemy cię tu odwiedzać... albo nie! zamieszkamy w tym hotelu z tb! -uśmiechnęła się Wika.
-To miłe..., ale raz że to będzie kosztować fortunę a dwa... -zaczęłam.
-Cooo??? - znów spojrzały na mnie dziewczyny z nadzieją.
-Ja... nie zoastaję nawet w Los Angeles... - wstałam i podeszłam do okna.
-ŻE WHAT???!!!! -krrzyknęły dziewczyny z Pati na czele.
-To przez ... -zaczęła Wika podchodząc do mnie.
-Nie. Dzwonili moi rodzice. Stwierdzili , że tam czyli tu w L.A. , opuściłam się w nauce i rzadkko chodzę o prywatnego nauczyciela, odwołuję lekcje domowe.. wracam do Polski... -patrzyłam, ostatni raz :( , na moje kochane L.A. Przez chwilę panowała cisza. Aż Wika:
-Wracamy z tobą! - powiedziała.
-Nie! Nie zgadzam się. Nie będziecie się przeze mnie ciągle przeprowadzać i zmieniać życie i naukę. Zostańcie tu. Może choć skończcie szkołę.. -odpowiedziałam.
-Jak już coś to tylko i wyłącznie ten rok. 2 liceum.. Ale na pewno??? -spojrzała mi w oczy Pati.
-Tak... -również spojrzałam jej w oczy, (troche to dziwne ale) a potem na wszystkie dziewczyny. One mnie rozumiały... I oczywiście ^^ zrobiłyśmy miśka^^.
-Uwierzcie mi rozstanie z wami będzie najtrudniejszą rzeczą jakiej mogę doświadczyć.. - i uroniłam łzę. Już po kilku sek. wszystkie się rozpłakałyśmy.
Po ok. 3 godzinach byłam już w samolocie do Polski. Mam nadzieję, żę dziewczyny dadzą sobie radę. Heh. No jasne że tak. Będę za nimi cholernie tęsknić. Ale nawet bez tego tel. rodziców też nie mogłabym tam zostać. Te ostatnie wydarzenia... Już koniec! Nie potrafiłabbym... Muszę o nim/ch zapomnieć. Chociaż nawet za nimi będę tęsknić. Za przystojnym i zabawnym Jamesem który mi sie CHYBA jednak podoboa i za słooodkim ^^ Carlitem.. nwm co do niego czuję...ale coś głębokiego... nwm. Ale to już skończone. Nie wiem czy dam z tym rae.... Ehh... I co teraz będzie? Załamka.... - myślałam tak przez całą podróż aż zasnęłam.
-------------------------------------------------------------------------------
Oki. To tyle. Mam nadzieje , żę nie śpicie. Wiem, żę ostatnie części były takie ckliweeeeee i nudnneeeee i wgl. Wiec eraz powrót do Polski. Szkoła. Będzie zabawnie i dużo ciekawiej^^. Oki. Bardzo dziękuję Wam za ponad już ^^ 300 wejść!!! I <3 WAS!!!! ;****
A i teraz do mojej naaaaajdroższej przyjaciółeczki GabyRushers. : Jak to czytasz. To tak za ten dzień dzisiaj znaczy w którym jakoś ci naszło na te wyzywanie co mnie juz znudziło -,- jeszcze w tej notce nie udało mi sie zgodnie z obietnicą dojść do szkoły i zemścić! Ale sie uda! A i pamiętaj co na jutro przynieść! Buziaki mała mendo! ;**
Oki. Koniec przkeazu :). Jeszcze raz wielkie dzięki Wam!! ;**** A i jeśli rozdział za długi to sory, bo w porównaniu do poprzednich to bardzo, dlatego wzięła mniejsza czcionke. Ok to juz chyba serio tyle. A i bardzo prosze komentujcie plisssssskaaa!! ;** Oki to buziaki bayyy ;*** <333
*Zuza*
Siedziałyśmy w salonie. Wszystkie byłyśmy zawiedzione, złe (na Jamesa) i mocno zaskoczone.
-No nie!! Koniec!! Ja juz tu dłuzej nie usiedze. - wstałam. - Zaraz mi tyłek odpadnie! TO ona tam siedzi w tym pokoju i rozpacza, no moze..., ale! A my tu siedzimy jak niby nigdy nic i gapimy się w ścianę?!
-Ok. ok. Po 1. Nie ma tu chłopaków, ani nic, więc możemy chyba gadać po polsku. - wszystkie przytaknęłyśmy. - A po 2 przecież ona się zamknęła. Ja też bym tam do niej poszła, ale co? Drzwi chyba nie wywarzymy? - rozłożyła ręce Pati.
-A czemu nie. - podniosła brew Wika.
-Oj daj se spokój! - machnęła na nią ręką Pati.
-Ogary!!! Dobra! Wy se tu siedźcie, ale ja tam ide! - podniosłam głowę do góry, jakbym wiedziała co mam zrobić, i ruszyłam, a one, jak posłuszne pieski ^^ , oczywiście ruszyły za mną.
Zaczęłam pukać. Potem Wika i PAti, która nieeee dała za wygraną. Potem (Pati) zaczęła walić, krzyczeć i ostatecznie ... I tu pewnie byłoby ciekawiej jakbym napisała, że wywarzyła jednak te drzwi, ale nie.... Otworzyła drzwi spinką. Wera nas nauczyła, a ją brat. A gdy weszłyśmy... pusty pokój! Zero ciuchów i plakatów^^ i otwarte okno!
-Zwiała! - rozejrzała sie jeszcze raz Wika.
-No coś ty?! - spojrzała na nią piorunującym wzrokiem Pati na co tamta wystawiła jej język. One wszystkie ZAWSZE są jak dzieci.
-Dobra nieogary!! - wlazłam między nie. - Jak sie która jeszcze raz odezwie to cytując kochaną Pati: "Jeb w łeb i kop w krok" (serio ona ciągle to w szkole powtarzała -,-) !!! - spojrzałam piorunującym wzrokiem na jedną, a potem na drugą.
-Ok.... - mruknęły cicho.
-Grzeczne pieski. ^^ - pogłaskałam je po głowach, po czym dostałam z poduszki i pięknie rozłożyłam sie na ziemi.
-Hahahahahaha!! xd. - zaczęły rechotać. - Jaka sierota!
-haha.. nie śmieszne - spojrzałam na rozbawione przyjaciółki. Chciałam wstać, ale nie mogłam sie oprzeć i jeszcze je za nogi pociągnęłam i pięknie sie wyglebały ^^..., ale na mnie -,- Nie fajnie!
-Błąd! - mruknęłam na co one w śmiech.
-Dobra zamiast mnie gnieść to pomyślcie gdzie może być Wera.. -mruknęłam i zepchnęłam je z siebie.
-Ogarnij! Znajde ją w 5 sek. - machnęła ręką Pati.
-Taaaaaak?? A niby jak? - spojrzałam na nią z niedowierzaniem.
-A tak! - wskazała na swoją komę.
-Haha! Zadzwonisz? I co? Sądzisz, że odbierze? - patrzyłam na nią jak na idiotkę.
-Nieeeee baranie! Pamiętasz kiedyś tam zainstalowałyśmy u mnie na komie takie coś, że moge namierzać inne telefony.. - zaczęła coś klikać w urządzeniu. -Ha!! Jest!
-No gdzie jest?! - spojrzałyśmy na nią z Wiką.
-W hotelu "Living a Happy Place". - odpowiedziała Pat.
-To jedziemy! - podniosłam rękę do góry.
-Tak a czym i skąd wiesz na jakiej to ulicy ? - spojrzała na mnie Wika. Jakieś cięte tego dnia były albo mi sie zdawało.
-Eeeee no to po 1. Autobusem, metro albo czymkolwiek. Po 2 internet, chociażby zwykła mapa, zapytać kogoś albooooooo sprawdzić w telefonie mózgi! Albooooo załatwić to wszytsko naraz iiiii...... uwaga, uwaga! Genialny plan! Wezwać taksówkę! - rozłożyłam ręce i wywróciłam oczami.
-Cicho....^^ - mruknęła w swoim stylu Pati.
-No to ruszajmy! - podniosła rękę Pati i wyleciała przez okno, ale ta ofiara -,- oczywiście się wyglebała.
-Okej sieroctwo... To ty tam sie ogarnij, a my jak ludzie zejdziemy po schodach. - machnęłam ręką i znów wywróciłam oczy. Przy wychodzeniu z pokoju słychać było tylko coraz cichsze jęki PAt.
Chłopaki siedzieli w salonie, a my cicho sie przemknęłyśmy , nie chciałyśmy żeby Wera musiała od razu z nimi gadać -,- , i wyszłyśmy. Już po chwili byłyśmy w drodze do hotelu.
Kiedy już dotarłyśmy to szybko wleciałyśmy. I tak cud że się dostałyśmy, zwłaszcza, że Wera jest tu przecież znana, nagrała własny krążek i troche występowała z BTR. Ta, tak wreszcie nam powiedziała -,-
No i wpadłyśmy do niej do pokoju:
-Co wy tu robicie?! -spojrzała na nas z miną wtf?!
-Ej, ej, ej! Po 1 przypomninam... Nie ma tu chłopaków ani nic więc GADAJMY PO POLSKU!! - wtrąciła się zła PAti.
-No ok.... Ale odp. na pytanie! - patrzyła na nas zaskoczona Wera. - I jakżeście mnie tu znalazły?!
-W skrócie.. - zaczęła PAti. - Znalazłyśmy : pamiętasz starą aplikacje zamontowaną w mojej komie? nie usunęłaś jej :D ^^ , a robimy tu? wspieramy przyjaciółkę^^. - usiadła.
-Dzięki.. Ale... - spuściła głowę Wera.
*Wera*
-Dzięki.. Ale... - spuściłam głowę.
-Co?? - spojrzały na mnie dziewczyny.
-Ale.. ja tam i tak nie wrócę..- mruknęłam.
-Rozumiemy cię.. - spojrzała na mnie Zuza.
-Ale może chociaż spróbuj.. przez Jamesa masz zmarnować szansę na takie życie?! Kobieto ty tu jesteś sławna! - spojrzała na mnie Pati.
-No tak... ale muszę... nie potrafiłabym tu zostać.. - mówiłam słabym głosem. Bałam się żeby po tym nie rozpoznały, że trochę płakałam..
-To możemy cię tu odwiedzać... albo nie! zamieszkamy w tym hotelu z tb! -uśmiechnęła się Wika.
-To miłe..., ale raz że to będzie kosztować fortunę a dwa... -zaczęłam.
-Cooo??? - znów spojrzały na mnie dziewczyny z nadzieją.
-Ja... nie zoastaję nawet w Los Angeles... - wstałam i podeszłam do okna.
-ŻE WHAT???!!!! -krrzyknęły dziewczyny z Pati na czele.
-To przez ... -zaczęła Wika podchodząc do mnie.
-Nie. Dzwonili moi rodzice. Stwierdzili , że tam czyli tu w L.A. , opuściłam się w nauce i rzadkko chodzę o prywatnego nauczyciela, odwołuję lekcje domowe.. wracam do Polski... -patrzyłam, ostatni raz :( , na moje kochane L.A. Przez chwilę panowała cisza. Aż Wika:
-Wracamy z tobą! - powiedziała.
-Nie! Nie zgadzam się. Nie będziecie się przeze mnie ciągle przeprowadzać i zmieniać życie i naukę. Zostańcie tu. Może choć skończcie szkołę.. -odpowiedziałam.
-Jak już coś to tylko i wyłącznie ten rok. 2 liceum.. Ale na pewno??? -spojrzała mi w oczy Pati.
-Tak... -również spojrzałam jej w oczy, (troche to dziwne ale) a potem na wszystkie dziewczyny. One mnie rozumiały... I oczywiście ^^ zrobiłyśmy miśka^^.
-Uwierzcie mi rozstanie z wami będzie najtrudniejszą rzeczą jakiej mogę doświadczyć.. - i uroniłam łzę. Już po kilku sek. wszystkie się rozpłakałyśmy.
Po ok. 3 godzinach byłam już w samolocie do Polski. Mam nadzieję, żę dziewczyny dadzą sobie radę. Heh. No jasne że tak. Będę za nimi cholernie tęsknić. Ale nawet bez tego tel. rodziców też nie mogłabym tam zostać. Te ostatnie wydarzenia... Już koniec! Nie potrafiłabbym... Muszę o nim/ch zapomnieć. Chociaż nawet za nimi będę tęsknić. Za przystojnym i zabawnym Jamesem który mi sie CHYBA jednak podoboa i za słooodkim ^^ Carlitem.. nwm co do niego czuję...ale coś głębokiego... nwm. Ale to już skończone. Nie wiem czy dam z tym rae.... Ehh... I co teraz będzie? Załamka.... - myślałam tak przez całą podróż aż zasnęłam.
-------------------------------------------------------------------------------
Oki. To tyle. Mam nadzieje , żę nie śpicie. Wiem, żę ostatnie części były takie ckliweeeeee i nudnneeeee i wgl. Wiec eraz powrót do Polski. Szkoła. Będzie zabawnie i dużo ciekawiej^^. Oki. Bardzo dziękuję Wam za ponad już ^^ 300 wejść!!! I <3 WAS!!!! ;****
A i teraz do mojej naaaaajdroższej przyjaciółeczki GabyRushers. : Jak to czytasz. To tak za ten dzień dzisiaj znaczy w którym jakoś ci naszło na te wyzywanie co mnie juz znudziło -,- jeszcze w tej notce nie udało mi sie zgodnie z obietnicą dojść do szkoły i zemścić! Ale sie uda! A i pamiętaj co na jutro przynieść! Buziaki mała mendo! ;**
Oki. Koniec przkeazu :). Jeszcze raz wielkie dzięki Wam!! ;**** A i jeśli rozdział za długi to sory, bo w porównaniu do poprzednich to bardzo, dlatego wzięła mniejsza czcionke. Ok to juz chyba serio tyle. A i bardzo prosze komentujcie plisssssskaaa!! ;** Oki to buziaki bayyy ;*** <333
sobota, 5 stycznia 2013
Część 10
Kiedy się obudziłam był już dzień. Spojrzałam na zegarek i była 12.15. Ale stop! To nie mój zegarek! Przetarłam dokładnie oczy, podniosłam się i rozejrzałam po pokoju. To nie był mój pokój tylko...Jamesa?! W dodatku nie miałam na sobie nic??!! Tylko jakieś prześcieradło. Jamesa nie było. Nic nie pamiętałam z ostatniej nocy. Od czasu kiedy piłam z nim drinka wszystko zapomniałam. Wyleciałam z pokoju jak oparzona. Poszłam do siebie, wykąpałam się, przebrałam i uczesałam. Po godzinie zeszłam do kuchni. Siedzieli tam wszyscy, oprócz Jamesa.
-Heejjj... - mruknęłam. Łeb mi nawalał od tych drinków jak nigdy!
-Witam w Nowym Roku! - podniósł na chwilę głowę ze stołu Kendall i znów się położył.
-Czy wam też tak łeb nawala? - złapałam się za głowe i usiadłam.
-Noooooo.. - mruknęli chórem.
-Echhhh... A gdzie James?? - rozejrzałam się.
-A ja wiem. - rozłożyli ręce i chórem odpowiedzieli Logan i Kendall.
-Jakiś czas temu wybiegł z chaty jak oparzony. - podniósł głowę Carlos.
Na chwilę się zamyśliłam, a po chwili chwyciłam dziewczyny za ręce i zaciągnęłam do pokoju.
-Może za nim cokolwiek powiem to was zapytam: gdzie się obudziłyście??? - spojrzałam na nie,a one się już trochę otrząsnęły.
-Jaaaaa w swoim pokoju. - podniosła ręke Zuza.
-A ja .. na tarasie... - podrapała się w głowę Wika.
-Pati?? - spojrzałyśmy na milczącą dziewczynę.
-Ja w salonie na kanapie.... na Kendallu.. - mruknęła.
-Oooooo była zabawa? - szturchnęła ją Wika.
-W ubraniu! - wystawiła jej język Pati. - a po pijaku bym sie nie ubrała..
-W sumie.. - zawiodła sie Wik.
Milczenie.
-Wera no odezwiesz sie czy nie?! - spojrzała na mnie zniecierpliwiona Wika.
-Ja sie obudziłam .. w łóżku....- mruknęłam.
-Eeeeee.. - machnęła ręką Wika.
-.....Jamesa.... - kontynuowałam.
-o.o - Wika.
-To podobnie jak ja. PODOBNIE. Może jeszcze na nim leżałaś - uśmeichnęłą sie PAti.
-James wyszedł z domu długo przed tym jak ona wstała. - wywróciła oczami Zuza.
-.... w samym prześcieradle.... - spuściłam głowę kończąc.
-Zartujesz?! - spojrzała na mnie Pati.
-Spałaś z Jamesem??!!! - Wika otworzyła usta i prawie jej gały wyleciały.
-Ja nie wiem... nie pamiętam... - mruknęłam.
-Jak nie pamiętasz to może on cie zgwałcił?! - spojrzała na mnie Zuza.
-Nie zrobiłby tego... - machnęła ręką Pati, wieczny obrońca BTR.
-A jeśli? - usiadła obok mnie Wika.
-Ale to by miało sens bo czemu tak nagle z domu wyleciał? - myślała Zuza.
-No właśnie.... - schowałam głowe w dłoniach.
*James*
Była już 15.00. Cicho wszedłem do willi. Rozejrzałem się. Wery nie było. Wszedłem do salonu gdzie chłopacy o czymś gadali.
-James stary! Gdzie cie wywiało? - spojrzał na mnie Logan.
-Carlos... - mruknąłem.
-No? - odp.
-Możemy pogadać? - spojrzałem na niego z nadzieją.
-Spoko. - wstał i wyszliśmy do innego pokoju.
-Co jest? - spojrzał na mnie siadając.
Chciałem opowiedzieć mu o zdarzeniach z poprzedniej nocy, ale nie byłem pewien czy powinienem. Bo w końcu on tam przyszedł z Werą, a ja... Z początku chciałem się tylko na nim zemścić, ale potem mi przeszło bo ona mi sie serio podoba. Ale Carlos to przecież najlepszy przyjaciel, więc jednak zrobiłem to co zamierzałem...
-Powiem wprost... obawiam sie że zgwałciłem Werę... - spuściłem głowę.
-ŻE CO??!!! - wybuchł Carlos.
-No to... - usiadłem.
-Matko....to może.....może powiedz co pamiętasz? Jak to się stało? - spojrzał na mnie.
-No więc.... piliśmy drinka....a na marginesie ja, co mnie jeszcze bardziej obciąża, byłem najmniej pijany... no mniejsza... no to piliśmy drinka.. nagle Wera zaczęła sie chwiać. Wstała i prawie by upadła, ale ją złapałem. Trzymałem ją na rękach aż nagle mnie pocałowała. I w ten sposób zaczęliśmy się całować. Potem poszliśmy na taksówkę usiedliśmy z tyłu i sie całowaliśmy. Kierowca zawiózł nas do willi, a my poszliśmy do mnie do pokoju. Ona wisiała na mnie i gorąco całowała co odwzajemniłem. Było niesamowicie. Nagle powiedziała, że jej gorąo, a ja na to tak, że zdjąłem jej sukienkę. Ależ ona jest seksowna!!! Potem sam zdjąłem z siebie ciuchy. Weszliśmy do łóżka i zaczęliśmy sie bawić, i zdejmować reszte... no i chyba sie domyślasz... - opowiedział James.
-Carlos? Halo. - zacząłem machać mu ręką przed twarzą.
*Carlos*
-Carlos? Halo. - zaczął machać mi ręką przed twarzą.
Zabiło mnie. Nie byłem w stanie się wysłowić. Mój najlepszy przyjaciel zgwałcił dziewczynę, która mi sie tak bardzo podoba. Ale też wiedziałem, że i jemu się podobała, a on wiedział, żę ona mi....CO ja mam zrobić?! - te myśli ciągle krążyły mi po głowie. Jednak na tamtą chwilę byłem w stanie tylko to powiedzieć:
-James.. ona może tego nie pamiętać.. ale się w końcu musi dowiedzieć. A teraz.. Straciłeś i dziewczynę, która ci się podoba i najlepszego przyjaciela... - powiedziałem, wstałęm i wyszedłem.
Jakieś 10 minut później, po namyśle, stałem pod drzwiami pokoju Wery i pukałem. Wyjrzała Pati.
-Nie teraz Carlos... ona nie może teraz z nikim rozmawiać... - odparła również zmartwiona Pati (więc się domyśliłem, że Wera im się zwierzyła) , spuściła głowę i zamknęła drzwi.
-Heejjj... - mruknęłam. Łeb mi nawalał od tych drinków jak nigdy!
-Witam w Nowym Roku! - podniósł na chwilę głowę ze stołu Kendall i znów się położył.
-Czy wam też tak łeb nawala? - złapałam się za głowe i usiadłam.
-Noooooo.. - mruknęli chórem.
-Echhhh... A gdzie James?? - rozejrzałam się.
-A ja wiem. - rozłożyli ręce i chórem odpowiedzieli Logan i Kendall.
-Jakiś czas temu wybiegł z chaty jak oparzony. - podniósł głowę Carlos.
Na chwilę się zamyśliłam, a po chwili chwyciłam dziewczyny za ręce i zaciągnęłam do pokoju.
-Może za nim cokolwiek powiem to was zapytam: gdzie się obudziłyście??? - spojrzałam na nie,a one się już trochę otrząsnęły.
-Jaaaaa w swoim pokoju. - podniosła ręke Zuza.
-A ja .. na tarasie... - podrapała się w głowę Wika.
-Pati?? - spojrzałyśmy na milczącą dziewczynę.
-Ja w salonie na kanapie.... na Kendallu.. - mruknęła.
-Oooooo była zabawa? - szturchnęła ją Wika.
-W ubraniu! - wystawiła jej język Pati. - a po pijaku bym sie nie ubrała..
-W sumie.. - zawiodła sie Wik.
Milczenie.
-Wera no odezwiesz sie czy nie?! - spojrzała na mnie zniecierpliwiona Wika.
-Ja sie obudziłam .. w łóżku....- mruknęłam.
-Eeeeee.. - machnęła ręką Wika.
-.....Jamesa.... - kontynuowałam.
-o.o - Wika.
-To podobnie jak ja. PODOBNIE. Może jeszcze na nim leżałaś - uśmeichnęłą sie PAti.
-James wyszedł z domu długo przed tym jak ona wstała. - wywróciła oczami Zuza.
-.... w samym prześcieradle.... - spuściłam głowę kończąc.
-Zartujesz?! - spojrzała na mnie Pati.
-Spałaś z Jamesem??!!! - Wika otworzyła usta i prawie jej gały wyleciały.
-Ja nie wiem... nie pamiętam... - mruknęłam.
-Jak nie pamiętasz to może on cie zgwałcił?! - spojrzała na mnie Zuza.
-Nie zrobiłby tego... - machnęła ręką Pati, wieczny obrońca BTR.
-A jeśli? - usiadła obok mnie Wika.
-Ale to by miało sens bo czemu tak nagle z domu wyleciał? - myślała Zuza.
-No właśnie.... - schowałam głowe w dłoniach.
*James*
Była już 15.00. Cicho wszedłem do willi. Rozejrzałem się. Wery nie było. Wszedłem do salonu gdzie chłopacy o czymś gadali.
-James stary! Gdzie cie wywiało? - spojrzał na mnie Logan.
-Carlos... - mruknąłem.
-No? - odp.
-Możemy pogadać? - spojrzałem na niego z nadzieją.
-Spoko. - wstał i wyszliśmy do innego pokoju.
-Co jest? - spojrzał na mnie siadając.
Chciałem opowiedzieć mu o zdarzeniach z poprzedniej nocy, ale nie byłem pewien czy powinienem. Bo w końcu on tam przyszedł z Werą, a ja... Z początku chciałem się tylko na nim zemścić, ale potem mi przeszło bo ona mi sie serio podoba. Ale Carlos to przecież najlepszy przyjaciel, więc jednak zrobiłem to co zamierzałem...
-Powiem wprost... obawiam sie że zgwałciłem Werę... - spuściłem głowę.
-ŻE CO??!!! - wybuchł Carlos.
-No to... - usiadłem.
-Matko....to może.....może powiedz co pamiętasz? Jak to się stało? - spojrzał na mnie.
-No więc.... piliśmy drinka....a na marginesie ja, co mnie jeszcze bardziej obciąża, byłem najmniej pijany... no mniejsza... no to piliśmy drinka.. nagle Wera zaczęła sie chwiać. Wstała i prawie by upadła, ale ją złapałem. Trzymałem ją na rękach aż nagle mnie pocałowała. I w ten sposób zaczęliśmy się całować. Potem poszliśmy na taksówkę usiedliśmy z tyłu i sie całowaliśmy. Kierowca zawiózł nas do willi, a my poszliśmy do mnie do pokoju. Ona wisiała na mnie i gorąco całowała co odwzajemniłem. Było niesamowicie. Nagle powiedziała, że jej gorąo, a ja na to tak, że zdjąłem jej sukienkę. Ależ ona jest seksowna!!! Potem sam zdjąłem z siebie ciuchy. Weszliśmy do łóżka i zaczęliśmy sie bawić, i zdejmować reszte... no i chyba sie domyślasz... - opowiedział James.
-Carlos? Halo. - zacząłem machać mu ręką przed twarzą.
*Carlos*
-Carlos? Halo. - zaczął machać mi ręką przed twarzą.
Zabiło mnie. Nie byłem w stanie się wysłowić. Mój najlepszy przyjaciel zgwałcił dziewczynę, która mi sie tak bardzo podoba. Ale też wiedziałem, że i jemu się podobała, a on wiedział, żę ona mi....CO ja mam zrobić?! - te myśli ciągle krążyły mi po głowie. Jednak na tamtą chwilę byłem w stanie tylko to powiedzieć:
-James.. ona może tego nie pamiętać.. ale się w końcu musi dowiedzieć. A teraz.. Straciłeś i dziewczynę, która ci się podoba i najlepszego przyjaciela... - powiedziałem, wstałęm i wyszedłem.
Jakieś 10 minut później, po namyśle, stałem pod drzwiami pokoju Wery i pukałem. Wyjrzała Pati.
-Nie teraz Carlos... ona nie może teraz z nikim rozmawiać... - odparła również zmartwiona Pati (więc się domyśliłem, że Wera im się zwierzyła) , spuściła głowę i zamknęła drzwi.
czwartek, 3 stycznia 2013
Sylwester część 9
Ok najpierw chciałam Was bardzo, bardzo przeprosić, że dopiero teraz to pisze, znaczy już miałam zaczęte, ale nie miałam czasu żeby skończyć... Wierzcie mi moi nauczyciele nie mają serca!! A w każdym razie większość... No mniejsza. Bardzo przepraszam a teraz...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Była jakaś 18. Razem z dziewczynami siedziałyśmy u mnie w pokoju i kończyłyśmy się szykować. W zasadzie to nie wiedziałąm po co wkładałyśmy te sukienki zamiast zwykłych spodenek i bluzek, ale już dobra.. Zuza miała żółtą, Wika różową -.- , Pati zieloną a ja niebieską oczywiście ^^.
-Dziewczyny no ruszcie sieeee!!!!!!!!!!!!! - darli sie chłopacy z dołu. Czekali na nas z półtorej godziny.
-No już, już minutaaa!! - odkrzyknęłam.
Zastanawiałam sie czy James jest na mnie i Carlosa zły. Miałam nadzieje, że sie jakoś specjalnie nie obrazi. Wreszcie zeszłyśmy, na co chłopacy tylko : "Wowwwwww!!! O.o"
-No chodźmy już. - wzięłam Carlosa za ręke, ale zauważyłam, że James jednak przyszedł. Chciałam podejść, ale pomyślałam, że potem z nim pogadam.
Po godzinie byliśmy na miejscu. Oczywiście to nie była jakaś zwykła impreza. Przecież chłopaki i TEORYTYCZNIE ja to sławy ;) xd wiec taka impreza nie wchodziła w grę. To była impreza sylwestrowa gwiazd z L.A.. Dziewczyny aż piszczały z radości, a zwłaszcza Pati.
Po godzinie impreza już na dobre trwała. Wszyscy byli na wpół wypici, a ja cały czas byłam z Jamesem. Tańczyliśmy, piliśmy i .... dobra może powiem tylko tyle... Wika była z Loganem w tym czasie.., Pati z Kendem, a Zuz pocieszała Carlosa, bo miał doła jak cholera. To moja wina.. Przyszłam z nim, a byłam ciągle z Jamesem. Ale odmówiłam mu, więc chciałam trochę żeby było mu milej. I sie udało, ale to wszystko sie powtórzyło, ale z Carlosem -.-
Za to dziewczyny sie bawiły zajebiście. Wika stała w grupce z jakimis chłopakami, którzy chcieli jej zdjąć sukienke O.o Szybko ją stamtąd zabrałam. Zuza ciągle z Carlosem...A Pati.. O tak Pati. Ona najpierw jeżdziła na barana u Kendalla, potem wziął jakiś facet i tak zaczął kręcić że prawie wleciała w beczke piwa! To był pomysł chłopaków...-.- Jeszcze poźniej wlazła na scene i zaczęła tańczyć z perkusistą. Był bardzo zadowolony ^^. Nagle chciał ją pocałować , nadmienie, że miał około 30 -.- , a ona zaczęła sie odpychać i zleciała z ok. 7 metrowej sceny, ale na szczęście Kend ją złapał.Ona się odwdzięczyła i go namiętnie pocałowała. Już po chwili stali na środku parkietu i sie całowali, reflektor padał na nich, różowym , romantycznym^^ ,światłem ^^, a wszyscy zrobiliśmy wokół nich kółeczko.
Wreszcie James raczył poleźć do sracza więc szybko podbiegłam do Carlosa.
-Czy zechciałby pan ze mną zatańczyć? - chwyciłam za kawałek sukienki i dygnęłam.
Latynos tylko się usmiechnął, złapał moja wyciagniętą rękę i już pochwili obok Kenda i Pati wirowaliśmy na parkiecie. Było taaaak słodko ^^. On ma takie piękne oczy^^. Okazało się, że wybiła już północ. Na niebie ukazały się miliony fajerwerek. Patrzyliśmy na nie i mocniej go przytuliłam. I jak już mówiłam tak patrzyliśmy na te fajerwerki, a potem na siebie i.. sie pocałowaliśmy^^. Było cudownie, no magicznie ^^. I tak tańczyliśmy przytulanego z 20 min. aż zobaczyłam Jamesa. Chciałam do niego podbiec, ale przecież przyszłam tu z Carlosem i chyba do cholery mogłam w spokoju z nim potańczyć! Ale Jamesowi to nie przeszkadzało.. Przedarł sie przez ludzi, popsuł nam cały nastrój -.- , chwycił mnie za rękę i wyprowadził pod barek gdzie wcześniej siedział Carlos.
-Po*ebało cie ?! - rozłożyłam ręce.
-O co ci chodiz? - spojrzał na mnie James.
Byłam wściekła. No aż nie potrafiłam się wysłowić.
-Nie denerwuj sie.. - pogłaskał mnie po głowie James i pocałował. Matko pocałunek za pocałunkiem . Było nawet bardzo miło, ale jakoś inaczej niż z Carlosem... No tak czy inaczej.. Emocje mi trochę opadły, więc usiadłam z Jamesem, który nadal mnie obejmował. Postawił mi drinka. Zrobiło sie już weselej. I tak z nim piłam i piłam tego drinka i gadałam i gadałam aż nagle film się urwał.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
No oki. To jeszcze raz sorki, że tak późnoo! Plis wchodźcie jeszcze i pozdrowionka dla GabyRushers i częściowej inspiracji we fragmencie z zabawą. Wielkie dzięki za PONAD 200 WEJŚĆ!!! <33
Jeszcze raz wielkie dzięki!!! Buziakii!!! <333
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Była jakaś 18. Razem z dziewczynami siedziałyśmy u mnie w pokoju i kończyłyśmy się szykować. W zasadzie to nie wiedziałąm po co wkładałyśmy te sukienki zamiast zwykłych spodenek i bluzek, ale już dobra.. Zuza miała żółtą, Wika różową -.- , Pati zieloną a ja niebieską oczywiście ^^.
-Dziewczyny no ruszcie sieeee!!!!!!!!!!!!! - darli sie chłopacy z dołu. Czekali na nas z półtorej godziny.
-No już, już minutaaa!! - odkrzyknęłam.
Zastanawiałam sie czy James jest na mnie i Carlosa zły. Miałam nadzieje, że sie jakoś specjalnie nie obrazi. Wreszcie zeszłyśmy, na co chłopacy tylko : "Wowwwwww!!! O.o"
-No chodźmy już. - wzięłam Carlosa za ręke, ale zauważyłam, że James jednak przyszedł. Chciałam podejść, ale pomyślałam, że potem z nim pogadam.
Po godzinie byliśmy na miejscu. Oczywiście to nie była jakaś zwykła impreza. Przecież chłopaki i TEORYTYCZNIE ja to sławy ;) xd wiec taka impreza nie wchodziła w grę. To była impreza sylwestrowa gwiazd z L.A.. Dziewczyny aż piszczały z radości, a zwłaszcza Pati.
Po godzinie impreza już na dobre trwała. Wszyscy byli na wpół wypici, a ja cały czas byłam z Jamesem. Tańczyliśmy, piliśmy i .... dobra może powiem tylko tyle... Wika była z Loganem w tym czasie.., Pati z Kendem, a Zuz pocieszała Carlosa, bo miał doła jak cholera. To moja wina.. Przyszłam z nim, a byłam ciągle z Jamesem. Ale odmówiłam mu, więc chciałam trochę żeby było mu milej. I sie udało, ale to wszystko sie powtórzyło, ale z Carlosem -.-
Za to dziewczyny sie bawiły zajebiście. Wika stała w grupce z jakimis chłopakami, którzy chcieli jej zdjąć sukienke O.o Szybko ją stamtąd zabrałam. Zuza ciągle z Carlosem...A Pati.. O tak Pati. Ona najpierw jeżdziła na barana u Kendalla, potem wziął jakiś facet i tak zaczął kręcić że prawie wleciała w beczke piwa! To był pomysł chłopaków...-.- Jeszcze poźniej wlazła na scene i zaczęła tańczyć z perkusistą. Był bardzo zadowolony ^^. Nagle chciał ją pocałować , nadmienie, że miał około 30 -.- , a ona zaczęła sie odpychać i zleciała z ok. 7 metrowej sceny, ale na szczęście Kend ją złapał.Ona się odwdzięczyła i go namiętnie pocałowała. Już po chwili stali na środku parkietu i sie całowali, reflektor padał na nich, różowym , romantycznym^^ ,światłem ^^, a wszyscy zrobiliśmy wokół nich kółeczko.
Wreszcie James raczył poleźć do sracza więc szybko podbiegłam do Carlosa.
-Czy zechciałby pan ze mną zatańczyć? - chwyciłam za kawałek sukienki i dygnęłam.
Latynos tylko się usmiechnął, złapał moja wyciagniętą rękę i już pochwili obok Kenda i Pati wirowaliśmy na parkiecie. Było taaaak słodko ^^. On ma takie piękne oczy^^. Okazało się, że wybiła już północ. Na niebie ukazały się miliony fajerwerek. Patrzyliśmy na nie i mocniej go przytuliłam. I jak już mówiłam tak patrzyliśmy na te fajerwerki, a potem na siebie i.. sie pocałowaliśmy^^. Było cudownie, no magicznie ^^. I tak tańczyliśmy przytulanego z 20 min. aż zobaczyłam Jamesa. Chciałam do niego podbiec, ale przecież przyszłam tu z Carlosem i chyba do cholery mogłam w spokoju z nim potańczyć! Ale Jamesowi to nie przeszkadzało.. Przedarł sie przez ludzi, popsuł nam cały nastrój -.- , chwycił mnie za rękę i wyprowadził pod barek gdzie wcześniej siedział Carlos.
-Po*ebało cie ?! - rozłożyłam ręce.
-O co ci chodiz? - spojrzał na mnie James.
Byłam wściekła. No aż nie potrafiłam się wysłowić.
-Nie denerwuj sie.. - pogłaskał mnie po głowie James i pocałował. Matko pocałunek za pocałunkiem . Było nawet bardzo miło, ale jakoś inaczej niż z Carlosem... No tak czy inaczej.. Emocje mi trochę opadły, więc usiadłam z Jamesem, który nadal mnie obejmował. Postawił mi drinka. Zrobiło sie już weselej. I tak z nim piłam i piłam tego drinka i gadałam i gadałam aż nagle film się urwał.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
No oki. To jeszcze raz sorki, że tak późnoo! Plis wchodźcie jeszcze i pozdrowionka dla GabyRushers i częściowej inspiracji we fragmencie z zabawą. Wielkie dzięki za PONAD 200 WEJŚĆ!!! <33
Jeszcze raz wielkie dzięki!!! Buziakii!!! <333
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















