środa, 13 marca 2013

Komentarze - Trudne Sprawy

Moje kochane! Kcham, kocham, kocham, kocham Waaaaass!!! <33 ;** Ale mam sprawę ..

Komentarze!

Bardzio bardzio się cieszę z Waszych wejść, ale okropnie smutam, że nie zostawiacie po sobie nawet najmniejszych komentarzy :"""(   

I niestaty dlatego... mimo, że bardzo nie chciałam i nie chce... a jednorazóweczka już jest tylko wstawić... ale musze.. 
Dobra ogar! Musze ..  sie ogarnąć!  Powiem wprost: jestem zmuszona nie dodawać ani tej obiecanje jednorazóweczki, która miała być dziś ani jakiegokolwiek rozdziału, dopóki pod częścią 24 nie będzie conajmniej 2 komków.
Słuchajcie to bardzo mało! Proszę tylko o 2 komki!!
Nie róbcie mi tego! Błagam dodajcie! :'''( 
Ok wielkie sorki, ale juz jestem zmuszona i liczę na Was! I <3 U!!!   
 

niedziela, 10 marca 2013

Część 24.

Elo, elo ziomeczki wy mojee!  Powróciłam! xD Wreszcie kolejny rozdział! Za to, że trochę późno to wszystko dodaje będzie jednorazóweczka! xD ^^ Postaram się ją dodać xDD 
A i WIELKIE DZIĘKI ZA JUŻ 1800 WEJŚĆ!!! KOCHAM WAS!! 
A i BARDZO PROSZĘ O KOMKI!! Wtedy wiem, że ktoś to czyta, kogoś to interesuje i robie to dla kogoś.. Bardzo proszę!
Ok a tera bez przedłużania rozdzialik, w którym troszkę namieszam ^^:
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




                                                  *Wera*


Była niedziela. Właśnie wróciłam z kościoła. Poszłam do kuchni i wzięłam banana. W radiu akurat leciało „Windows Down” xD. Wlazłam na stół i zaczęłam się do tego banana drzeć.
-WoooooHoooo!!! – zakręciłam się i zleciałam ze stołu. –Ałłłł!

Chłopaków nie było, bo gdzieś wybyli, huj wie gdzie. Byłam samaaaa! L(  Złapałam się za łeb i wstałam. Poczłapałam na górę i do swojego pokoju. Weszłam na skypa, gdzie były Wika i Pati. Weszłam w konf z nimi:
W: No siemaaa! ;*
P: Eloo!
Wi: Hejj!
W: Co rb??
Wi: Właśnie wybieram się do Gaby. – Wika ostatnio ciągle z nią łaziła. Wszystkie byłyśmy już wkurzone.
W: Ahaa….. A ty Pat?
P: A ja się nudze! I chyba zara spadam, bo mam gości.
W: No kurde! Nie zostawiajcie mnie! :’’(
Wi: Sorki Wera, ale ja już lece bayo!
W:Yhhh!! x.x
P: No nie fochaj się!
W: No tak, ale co mam sama robić?!
P: Masz 4 chłopaków do towarzystwa -,-
W: Taaaa.. Wybyli gdzieś i kurde samą mnie zostawili! X.X
P: Biedna.

Nagle zadzwoniła moja koma. To była mama.

-Halo. Weronika?
-Nie. Hitler. – wywróciłam oczami.
-Nie żartuj sobie. Słuchaj wracamy za 2 – 3 dni. Więc cokolwiek w domu zrobiłaś zajmij się tym do naszego powrotu, bo jesteśmy wykończeni i nie mamy już na cb sił.. – jęknęła.
-Nooo okk. Nic jeszcze nie zdążyłam zrobić, ale spk. Czekam. PA.
-Pa, całujemy!

P: Co jest?
W: Moi rodzice wracają już niedługo.
P: Oo! To Oks. Korzystaj z wolności, a ja spadam. Bayyo! ;*
W: Nieeeeee! Yghhh! No pa! -,-

Wyłączyłam skypa, ale weszłam na fb. Nudziło mi się i zaczęłam łazić po pokoju.
*10minut później*
Leżałam na łóżku gapiąc się w sufit aż nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Zleciałam na dół i nacisnęłam klamkę. A w drzwiach zobaczyłam.. Zuz!!!
-Czeeeeeść! – rzuciłam jej się na szyje.
-Siemkaa! – odwzajemniła uścisk.
-Wieszcie! I jak zdrówko! Już zdrowa??? – odkleiłam się od niej.
-TAK! Już tak. – uśmiechnęła się. – A mogę wejść? – wskazała na korytarz.
-Oooo, tak, tak! – odsunęłam się i wpuściłam ją zamykając za nią drzwi.
Odwiesiła kurtkę na wieszak i poszłyśmy do kuchni.
-Trzymaj! – rzuciłam jej puszkę coli i sama sobie wzięłam jedną xD.
-Widzę, że ty się nie zmieniłaś. – uśmiechnęła się.
-A jak! – powiedziała i równo otworzyłyśmy puszki, stuknęłyśmy się i piłyśmy.
-A gdzie chłopaki? Nie mów, że już wyjechali i nic mi nie powiedziałaś?! – dopytywała się Zuza.
-Nie, ale chodźmy do mojego pokoju. Tyłek mnie już boli od siedzenia na tym krześle. – mruknęłam i wstałam szorując zadek. Poszłyśmy na górę.
-Na pewno nie pojechali? – uniosła brew Zuza.
-Ej o co ci? Ciągle o tym nawijasz. – spojrzałam na nią uważniej.
-Poważnie nie ogarniasz? – spojrzała na mnie pytająco.
-No nie.  – rozłożyłam ręce.
-Już niedługo wyjeżdżają. – powiedziała co mnie zamurowało.
-Cooo?? – uniosłam brew.
-No patrz. – podeszłyśmy do kalendarza. – Dziś jest 11 marca, a samolot mają tylko 11, 15 i 20. – wskazała na daty.
-No co ty?! Kompletnie zapomniałam! – złapałam się za głowę. – Trzeba ich złapać!
-No to dawaj! – zaczęłyśmy wydzwaniać po kolei do każdego, ale nikt nie odbierał. Razem z Zuzą , bez zbędnego namysły chwyciłyśmy za bluzy i wyleciałyśmy z domu.
-Park! – wskazałam na park i tam pobiegłyśmy. Rozdzieliłyśmy się.
Po pewnym czasie byłam już zrezygnowana. Nigdzie ich nie było. Nagle zobaczyłam jakiegoś gościa w kapturze i okularach przeciwsłonecznych. Było pochmurno. Zaczęłam biec szybciej i naskoczyłam na tego ludzia przeracając go. Upadliśmy w krzaki.
-E co się dzieje?! – odezwał się, ale momentalnie zmienił głos.
-Carlos! – uderzyłam go w głowę.
-Ałłłł! – podniósł się i zdjął okulary.
-Nigdy więcej tak nie rób! – mocno się w niego wtuliłam.
-Ale o co ci chodzi? – spytał skołowany.
-Myślałam.. no bo Zuz przyszła.. i mówiła, że te samoloty.. że tylko 3, a jeden dziś.. i się bałam.. – zaczęłam się jąkać.
-..Że cię zostawimy..? – pogłaskał mnie po głowie.
-Tak.. – mocniej się wtuliłam.
-Nie martw się.. nie zostawię cię.. – odkleił mnie od siebie i spojrzał mi w oczy trzymając za ramiona. Wtedy uświadomiłam sobie jak wiele dla mnie znaczy. Znaczy zawsze wiedziałam, że to coś większego, wyjątkowego, ale teraz poczułam jak bardzo.  Ale jak ja miałam się z nimi rozstać kiedy wyjadą do L.A.?!
-Ale wy już wkrótce wracacie do Los Angeles.. – znów się w niego wtuliłam.
-Tak, ale za kilka miesięcy są wakacje. Znów się spotkamy. – odwzajemnił uścisk.
-Nie wiesz tego. – spojrzałam mu w oczy nie oderwując się od niego. – Może być trasa koncertowa albo jakiś film.. może się już nie spotkamy.. – miałam łzy w oczach.
-Jesteś sławna w USA! Pamięć o Tobie nigdy nie zniknie! Nawet gdybyśmy chcieli, a nie chcemy. – mówił uspokajająco.
-Oh Carlom.. pomyśl.. – westchnęłam, ale nie mogłam skończyć. – Carlos jesteś dla mnie bardzo ważny! Nie chcę cię stracić! – spłynęła mi łza po policzku, którą on szybko wytarł:
-Nie stracisz! Jesteśmy przyjaciółmi za zawsze! – oboje spuściliśmy wzrok w dół. A dopiero potem przytuliliśmy się. „Przyjaciółmi”. To tak.. to zakuło w serce. No dobra rozczulam się niemiłosiernie, ale tak jest.. No, ale kurde co mi. Przecież chodzę z Jamesem.. Nwm co się ze mną działo.. Nagle zaczął padać deszcz.
-Choć! Bo zmokniesz. – Latynos okrył mnie swoją bluzą.
-Dzięki. – uśmiechnęłam się.
Staliśmy tak na deszczu wpatrzeni sobie w oczy.  Wyglądał niesamowicie *_*

Trzymałam swoje ręce na jego barkach, a jego ręce trzymające nade mną jego bluzę powoli opadły lądując na moich ramionach. Jego oczy wtedy iskrzyły.  To była magiczna chwila! Zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Z sekundy an sekundę czułam coraz większe dreszcze. I wreszcie się pocałowaliśmy! *O* Pocałunek w deszczu! *.* Nigdy tego nie zapomnę!
Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy w sobie głęboko w oczy. Nigdy czegoś takiego nie czułam.  Nagle przyciągną mnie do siebie i przytulił. Nie opierałam się. Również odwzajemniłam uścisk, ale czułam, że długo to nie potrwa.  Nagle zmieszałam się. Uświadomiłam sobie co zrobiłam. Oderwałam się od niego i usłyszałam głos Zuzy. Szukała mnie.
-Ja… ja… - wskazałam na nią i cała zmieszana odbiegłam zostawiając Carlosa.
-Co jest? – Zuza spojrzała na mnie, a ja tylko pokręciłam głową nieprzestając biec i ruszyłam przed siebie. Pobiegłam na jedną z łąk obok domu. Lubiłam tam chodzić. Stanęłam i patrzyłam przed siebie. Co ja zrobiłam?! Pocałowałam najlepszego kumpla mojego chłopaka! Jestem kretynką. Ale no … To było silniejsze ode mnie. Zawsze coś do niego czułam, a potem myślałam, że to uczucie jak do brata, a w tym momencie życie wywróciło mi się do góry nogami. Poczułam, że zdradziłam Jamesa. Nie potrafiłam tego znieść!  Z jednej strony nie chciałam mu tego mówić, a z drugiej nie umiałam go okłamywać. Byłam rozdarta. A do tego doszedł właśnie sam Carlos. Ten pocałunek nie był zwykły.. Nie potrafiłam pozbierać myśli…, a co dopiero zdecydować, co mam teraz zrobić…
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i namieszałam. Nie zabijajcie! ^^ Czekajcie teraz na jednorazóweczkę ;p Kocham Was i bardzo proszę o komcie ;** Bayyyyyy ;***
 

piątek, 8 marca 2013

Wszytskiego Naj Laseczki! ;*

Ok. To jak w tytule:
Wszystkiego Naj Laseczki Wy Moje!!!
Nie, niestety nie przygotowałam nic specjalnego, sorkaaaa ale....Wszystkim Wam zajebiste dziewczyny, które czytynacie mojego bloga życzę Wszystkiego Naj i zajebistych facetów oraz żeby BTR przyjechało do Polski! ^^ ;** Pozdrawiam Was!! ;**



 











wtorek, 5 marca 2013

Część 23



Ok. Witajcieeee zacniiiii milordowieeee!! Wybaczcie że jakos długo nie dodaje ale jakos mało czasu i w szkole taka menda nauczyciel mnie dobija -,- X.X Ale juz jest i tym sie jarajmy!!!  Ale no  BŁĄGAM< BŁAGAM, BŁAGAM, BŁAGAM ..... BŁAGAM!!!!!! O KOMKI!!!!! :'''''''''(
No i nwm co jeszcze xD. To do rozdziałuuuu! ;***
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------      

                                                 *Kendall*


Obudziłem się w naszej willi w swoim pokoju. Łeb mi nawalał strasznie!  Próbowałem otworzyć oczy i rozejrzeć się po pokoju. Kiedy wreszcie mi się to udało zobaczyłem – Werę?! Spała na ziemi głową opierając się o koniec łóżka.
Nie wiedziałem co tu robiła, ani nic w sumie nie wiedziałem i nie pamiętałem. Nagle do pokoju wlazł Logan z komórką nagrywając nas.
-A oto nasza gwiazda po imprezieeeeee…. – zaciął się, gdy zobaczył Werę. Otworzył szerzej usta i spojrzał na mnie. – Stary. Co jest?! – podszedł do mnie z tym dziadostwem nazywanym jego komą.
-Wyłącz to! – zasłoniłem mu tel i automatycznie poruszyłem nogami co obudziło Werę.
-Stary no, ale co ona tu robi?! – schował wreszcie do kieszeni kom Log.
-Ehkem! Ona! Ma imię! – zrobiła groźną minę podnosząc się Wera.
-No sory, ale wieszzzzz… - wskazał palcem raz na nią, raz na mnie i tak  w kółko.
-Ogarnij się! – rzuciła w Loga moją bluzką Wera wstając.
-No, ale co ty tu robisz? – wskazał na nią.
-A ty? – też na niego wskazała.
-Ekhem, a wy?! – rozłożyłem ręce.
I staliśmy, no w sumie oni, bo ja se wygodnie w wyrku leżałem ^^, i gapiliśmy się na siebie jak barany.
-Dobra, Wera tłumacz pierwsza! – wskazał na nią palcem.
-O nie, ty pierwszy! – powtórzyłam jego gest.
-No koniec. – stanąłem na łóżko. –Mój pokój i ja zadecyduje! – powiedziałem, a Wera otworzyła nieco szerzej oczy, a Log podszedł do niej i jej zasłonił ręką, a w drzwiach stanął, żeby było jeszcze lepiej -,- ,  James.
-Staryy… - Log wskazał na mój dół. – Spodnie?
-Oooo – spojrzałem, że jestem w samych bokserkach i zasłoniłem się kołdrą.
-Wera co się tu dzieje?! – odezwał się stojący w drzwiach James.
-To nie tak jak myślisz! – odezwaliśmy się we 3 chórem, a Wera wyrwała się od Loga.
*1 godzinę później*
Po godzinie byłem już ubrany, z resztą jak wszyscy i siedzieliśmy w kuchni jedząc śniadanie. Wszystko już było wyjaśnione. Wczoraj kiedy Wika porwała gdzieś z dyski Pat, Log zadzwonił do Wery, która nie wtajemniczyła Jamesa, żeby przyjechała pomóc mnie wyeskortować czy jakoś tam, do domu. Jednak w czasie kiedy na nią czekał spotkał 2 sexi laski jak to powiedział, z którymi trochę się napił. Ale mnie i tak nie dogonił xd. Tylko dla Wery sprawiło to większy problem zabrania nas do domu.  Ale oczywiście ja największy xD, bo Log  to nieme tak bardzo spity xd. No mniejsza.  Taksówką dotarliśmy do willi. Loga wysłała do spania, co się mu udało, ale o mnie się martwiła, więc poszła mnie dopilnować. Troskliwa jest niesamowicie, ciekawe co się za tym kryje xd, bo we wszystkim mi pomogła. Nawet bluzkę zdjąć O.o chociaż mówi, że byłem w taki stanie, że był z tym problem to nwm.  No i tak mnie pilnowała aż zasnę, widać wystraszyło ją to co Log opowiadał -,-  , i w końcu sama zasnęła. A co do Loga to okazało się, że trochę nagrał z imprezy i chciał mieć jeszcze pamiątkę jak wyglądały te jego „gwiazdy” po obudzeniu. No i tak się zrobiło zamieszanie.
-James tak było naprawdę! – mówiła do Maslowa Wera.
-Ale nikt tego nie potwierdzi. – odpowiadał James.
-Bo on – wskazała na mnie. – Spił się jak świnia!
-Ej, ej! Ja cię o nic nie prosiłem. – spojrzałem na nią, ale zaraz ona na mnie takim spojrzeniem, że zamknąłem się natychmiast.
-James no niemożliwe, ty mi nie wierzysz?! – spojrzała na niego znowu. Uniosłem brew patrząc na niego. W sumie teraz wszyscy na niego patrzyliśmy.
-No ja.. wiesz jak to wyglądało? – powiedział do niej James.
-Zadałam ci pytanie. – wstała.
-No ja… - tylko to powiedział James, a Wera wyszła.
-No brawo stary. Przeginasz! – powiedziałem i sam wyszedłem.

Postanowiłem, że wybiorę się do Pati.  Z tym, że nie wiedziałem gdzie jest.. Ale miałem wejścia u jednego gościa od tel, więc ją namierzyłem. Była w jakimś hotelu. Wziąłem bluzę i od razu tam pojechałem.
*20minut później*
Wszedłem do środka. Przy wejściu miałem atak jednej fanki ,podwójnie dużo ich w L.A. no jak szarańcza jakaś xd, więc włożyłem kaptur i okulary przeciwsłoneczny. Windą pojechałem na górę i na ich piętro. Pokój 420 jest! Zapukałem i otworzyła mi Pati w samym ręczniku. O.O
-He-hej – pomachałem na przywitanie.
-Ke-Kend? – poprawiła ręcznik patrząc na mnie z szeroko otwartymi oczami. – Co ty tu robisz??
-Jaaa przyjechałem… jak po imprezie? Jesteś zła…? – patrzyłem na nią ze spuszczoną głową przez wiszącą grzywkę.
-Co? Nie.. Byliśmy pijani.. – też spuściła głowę.
-Ale ja . ja ciągle pamiętam jak pięknie wyglądasz bez ubrania.. – spojrzałem na nią.
-No tak, tylko jedno w głowie.. – chyba chciała już zamykać drzwi, ale się o nie szybko oparłem ręką.
-Oczywiście nie tylko to! Oczy, włosy, uśmiech, usta… - powoli się przybliżyłem i pocałowałem ją namiętnie.
Po tych kilku minutach nieba xd *.*  dodałem
-Ale oczywiście nie tylko. – uśmiechnąłem się do niej, a ona do mnie. – Wiesz Pati.. od dawna chciałem ci coś powiedzieć.. – zacząłem.
-Tak? – spojrzała na mnie z delikatnym uśmiechem.
-Ja.. Czy ty chciałabyś…  - zacząłem, ale zjawiła się Wera. Naskoczyła na Pati i obie się przewróciły.
-Pat musicie mnie ratować!!! – jęknęła, co było prawie jak krzyk i spojrzała nagle na mnie – A ty co tu robisz?? – uniosła brew.
-No ja.. – zakłopotałem się.
-Nie ważne! Mam do nich bardzo ważną sprawę. Paa – pomachała i zamknęła mi drzwi centralnie przed nosem.
 

                                                           *Pati*

Aaaaaa!! Już Kend miał mi powiedzieć, aż tu nagle wpada Wera! X.X   T.T
-Kobieto!! – zepchnęłam ją z siebie i jebła głową o podłogę. Mocnooo.
-O nie kurwa! – naskoczyła na mnie i zaczęłyśmy się szarpać.
Po chwili wleciała Wika.
-Ejjj! Co jest?! – spojrzała na nas i wskoczyła między nas, żeby rozdzielić. Udało jej się odepchnąć Werę, ale razem z nią pod ścianą wylądował i mój ręcznik -,- .
-Aaaa!! – zakryłam się.
-Kurwa! – Wika podeszła do Wery, żeby zabrać jej ręcznik.
-Nie! – ale Wera nie chciała go oddać.
-Wrrrrr.. – warknęła i spojrzała na nią Wika i ta automatycznie puściła ten ręcznik.  – Trzymaj! – rzuciła mi niebieski materiał.
-Yhhh! O co ci kuźwa znowu be??!! – spojrzałam na Werę zła, zakrywając się ręcznikiem.
-NO kurde, ciągle byłam z Jamesem, a z wami prawie wcale i już mi nie odwala jak kiedyśśśśś! – padła na dywan i zaczęła rozpaczać.
-Teraz to zauważyłaś? – podniosłyśmy brwi i powiedziałyśmy równo.
-No i… on znowu mi nie wierzy.. – usiadła na łóżku i spuściła głowę.
-A co się stało? – usiadłyśmy się po obu jej stronach.
-Ehh.. to długa historia.. – i wtedy Wera opowiedziała nam całą historię. Co się działo po naszym wyjściu na imprezie i  w willi wczoraj i dziś z rana.
-Uu nie martw się. – objęłyśmy ją.
-Masz. – podałam jej kam z naszym nagraniem. – Looknij. Poprawi ci się humor. – uśmiechnęłam się.
*10minut później*
Wera obejrzała już całe nagranie.
-Wowwwww – wydusiła.
-No! Czy ty to widzisz!? – wskazałam na kam.
-Nooo! Nie ma to jak podryw na staniki xD. – uśmiechnęła się.
-Cb to bawi?! – spojrzałam na nią i otworzyłam szerzej oczy.
-Noo! Ja też tak chcę! ^^ - podjarała się. –Chodźmy na imprezę!! – wstała i wyciągnęła rękę do góry.
-Nieeeeeeeeeeeeeeee!!!!!! – krzyknęłyśmy z Wiką równo i zwiałyśmy zostawiając Werę z miną wtf?! xD

wtorek, 26 lutego 2013

Czesc 22

Witajcie zacni ludkowie! Coo porabiaciee?? ^^ Dawno nie pisalam sorciaa ;*

 A no i jeszcze jedna KOMKI! Blagam, blagam, blaaaagam!! ;*
No i wielkie dzieki za wejscia!!! ;**
To teraz rooozdzialikk *.* ^^:

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                        *Pati*

Obudziłam się, na  1,5 metrowej szafie. W hotelu. Wtf?! Wika leżała na łóżku, tylko na odwrót. Ta to wylądowała wygodnie -,- Nagle zauważyłam, że nie mam na sobie ani bluzki, ani stanika! O.o Próbowałam zejść, ale się wywaliłam. -,- Poleciałam na brzuch, twarz -,- 
-AAałłłł!! - jęknęłam spod przygniecionej do dywanu twarzy.
-Co jestt? - usiadła na łóżku Wika i złapała się za głowę. - Ale mi łeb napierdala!
-No mi też! - usiadłam na dywanie. - Co myśmy tu robiły??
-Nwmmmm.. - Wika złapała się 2 ręką za głowę.
-Eeeeggghhh.. - położyłam się z hukiem na dywan.
-Czekaj! Już wiem! - nagle zerwała się z łóżka i podleciała do jakiejś szafki. Po cholere?! 


-Mam nadzieję, że to coś ważnego, bo dla cb się podnoszę. – podniosłam się i usiadłam na dywanie.
-Bardzo ważne. Jedyne co z wczoraj pamiętam to to, że nagrywałaś na kam co robimy, a kam stała na szafce. – usiadła na łóżku już z kamerą Wika.
-Oooo to pokaż! – zerwałam się i usiadłam obok niej.
-No dobra paczanijmy to! – włączyła filmik.

-Witajcieee zacni milordowie!  - siedziałam w fotelu i machałam jak pojebana do kam. - Cały wieczór Wika pierdzieli mi żebym się ogarnęła. Kurde co z nią?!  Z szalonej w jakąś..poważną?! NO, więc postanowiłam przywrócić tu porządek! Oto składniki do zdaunawiaczaaa! – wskazałam kamerą na składniki  czyli colę, marchewkę i cynamon ^^. – Teraz przygotujemy zdaunawiacz! Obserwujcie! – położyłam kam na stolik i włożyłam marchewkę do miski, posypałam cynamoooonem ^^ i wzięłam do ręki razem z colą, a potem kam. – Teraz czas najarać naszą Wikę! – wskazałam kam na siebie, a potem na kibel, do którego podeszłam.
-Wyłaaaaaź! – zapukałam do drzwi.
-Nie! Spierdalaj! – usłyszałam w odpowiedzi.
-Kurde mendo wyłaź! – walnęłam w drzwi.
-Spierdaaaalaj! – słychać było „pierdnęła” xd językiem.
-Czekam! – znów walnęłam w drzwi i ewidentnie wkurzona poszłam usiąść.

-Aha kam, caaały czas była na szafce! – podniosłam brew patrząc na Wikę.
-Ejj no najarałaś mnie mam prawo nie pamiętać! -,- A poza tym to chyba bardziej ja powinnam być wkurzona, że mi pod kibel nagrywać przylazłaś! Dobrze , że się zamknęłam! -,-   - spojrzała na mnie przymrużając oczy.
-Dobra, dobra puszczamy dalej! – włączyłam dalej.

Nagle kam gwałtownie się poruszyła i widać było wychodzącą z kibla Wikę.
-Kurde kobieto co ty tam tyle czasu robiłaś?! – słychać było mój głos.
-Na dyskotece jakiś palant oblał mi bransoletkę -,-  , myłam ją. – odpowiedziała spokojnie.
-Ahaaa.. No nie ważne. Masz zjedz coś. – podałam jej miskę ze zdauniaczem. –Co z tym zrobiłaś? – spojrzała na mnie pewnie, podnosząc brew.
-Niby czemu miałabym od razu coś z tym zrobić? Jesteś zmęczona, pewnie głodna, a cały wieczór mnie ogarniałaś, no to weź ode mnie podziękowanie. ^^ - mój sztuczny uśmiech.
-Ehh… - wzięła marchewkę.
-Weź jeszcze to! – podałam colę.
-Dobra jutro pewnie tego pożałuję, ale jestem głodna. – wzięła, zjadła i wypiła.

-Koniec?! – wytrzeszczyłam oczy.
-Pedofilu chyba proste, że nie. Tu jest dalej. – walnęła mnie po głowie.
-Oż ty! – oddałam jej poduszką.
-Dobra, ogar! Puszczam. -  włączyła.

-Uwaga, uwaga! Minęło 10 minut od podania zdauniacza naszej Wice i oto efekty! – najpierw kam skierowałam na siebie i machałam znów jak pojebana, potem na zegar była 1.10, a potem na Wikę.
-Ja! Uwielbiam ją! Ona tu jest! – śpiewała i latała w kółko na łóżku.
-Zajebiścieeee jeeeest! – wyszczerzyłam się do kam.
-I tańczy dla mnieee! – wzięła mnie na łóżko i obu nam zaczęło odwalać, a kam odłożyłam właśnie na tę szafkę. W pewnym momencie oberwałam od Wiki z poduszki w głowę.:
-Oooo nie! To wojna! – naskoczyłam na nią i zaczęła się wojna. Trochę szarpania i po chwili skończyłam bez bluzki. Potem i Wika była już w samym staniku. No i nasza wojna z łóżka przetoczyła się pod okno.
Po jakichś 3 minutach przeniosłyśmy się na parapet. Usiadłam na niej w rozkroku i oparłam się rękami o jej brzuch. Nagle obie spojrzałyśmy w okno. Uśmiechnęłyśmy się dziwnie i zaczęłyśmy machać.
-Czekaj! Trzeba to uwiecznić! – uśmiechając się podbiegłam po kam. Już po chwili, przez otwarte już okno, widać było 2 chłopaków przyglądających się nam. No nic dziwnego, laski w samych stanikach to nie codzienny widok.. a w każdym razie tak na żywo.. w tym mieście w każdym razie xd.
-Siemaaa. – krzyczeli z dołu.
-Siemkaaa ;* - pomachałyśmy im, przesłałyśmy całusy i uśmiechnęłyśmy się.
-Co takie 2 laseczki w samych stanikach robią same na oknie hotelowym? – uniósł brew śliczny brunet.
-Bara, bara, bara! Bere, bere, bere! – zaczęła śpiewać Wika, a tamci się zaśmiali.
-Chodźcie tu do nas! – machnęłam zachęcająco ręką i się zachęcająco uśmiechnęłam.
-Chętnie, ale nas nie wpuszczą. Może wy tu do nas zejdziecie? – uśmiechnął się blondyn.
-Oj, ale my takie nie ubrane.. – spojrzała w górę i uśmiechnęła się Wika.
-O kurde! Portier już tu nas sprzątnąć idzie! – spojrzał w stronę drzwi zielonooki brunet.
-Oooo to musicie już iść..? Szkodaa..- lekko się zakołysałam.
-Oj no, ale nie możemy tak odejść. Dajcie nam coś na pamiątkęęę.. – krzyknął brunet.
Chwilę się zawahałam, ale w końcu odpięłam swój stanik i rzuciłam brunetowi, który wpadł mi w oko. Wika spojrzała na mnie. Była niepewna, ale w końcu i ona zrobiła to co ja i rzuciła blondynowi o niebieskich oczach. Oczywiście obie od razu się zasłoniłyśmy.
-Woooo.. *O* .. – to jedyne co zdołali wydusić, bo wyszedł portier i musieli zwiewać. – Wielkie dzięki! Jesteście zajebiste! Jeszcze was znajdziemy! ;** - krzyknęli odbiegając.
-Ok. Papaaa ;** - przesłałyśmy im całusy i szybko zamknęłyśmy okno, żeby portier nie wiedział kto urządza takie spotkania po nocach xd.


-W-T-FFFFFFF??!! – otworzyłam usta i wyszczerzyłam oczy, tak jak Wika. Po chwili dodałam: - Czy ty to widziałaś??!!
-Noooo! Mój ulubiony różowy stanikkk!!! – walnęła się na łóżko i zaczęła rozpaczać chowając twarz w poduszkę.
Strzeliłam facepalma, bo nie wiedziaąłm nawet co na to powiedzieć i walnęłam ją.: - Wstawaj ogarzeee!! Tu jest jeszcze!
-Ja się już boje.. – jęknęła podnosząc się.
-Tyyy?! – spojrzałam na nią z miną wtf?!
-No dobra! Odpalajjj! – puściła nagranie.

-Witać ludków krasnoludków, chlaczy i ruchaczy! Xd Teraz ja jestem kame.. kame…. Kamrastą czy co tam. Mniejsza! Pati pod szafą szykuje dla nas niespodziaaaaaankę!! ^^ - Wika machała do kam, a potem skierowała ją na mnie. Stałam tyłem, ciągle bez stanika, z resztą ona chyba też.
-Taaaaadaaammmm!! – odwróciłam się. O.O  Zamiast stanika miałam….. bitą śmietanę?!  Trzymałam w rękach 2 opakowania bitej śmietany, a z jednego zlizywałam. – Kto głodnyyy?? ^^ - uniosłam brwi po zrobieniu se śmietanowych wąsów xD.
-Jaaaaa!! – Wika zaczęła lecieć w moją stronę, ale kam zaczęła śnieżyć i przez kilka minut nie było obrazu aż nagle w pewnym momencie widać było mnie wskakującą na szafę.
-Aaaa! Dość! Dość! Zostaaaw mnie! – wtulałam się w deskę. Auć!
I Wikę, która pada na łóżko, bo rzuciłam w nią czymś. A kam odstawiona na tej szafce chyba się wyładowała.  KONIEC Xd

 Mina moja i Wiki --à> O.O 

--------------------------------------------------------------------------------------------

YEEEEAAA!!! SKOŃCZYŁAM ROZDZIAŁ!!! xD :D ^^ ;***Ok. Bardzo przepraszam, że tak późno! ! Ale najpierw problemy z kompem, potem brak weny. Ale już jest!! Yeee!!! BARDZO PROSZĘ O KOMKI!  Ja już się postara sprężyć z notkami.  DZIEKIIIII za wejścia! I LOVE U!!!  To chyba tyle.. BAYYYO! ;***

sobota, 16 lutego 2013

Jednorazówka - Zuza.

Witajcie dobrzy ludzie! Pokój! Przychodzę do Was z jednorazówką! Ave! xD
--------------------------------------------------------------------------------------
                                                               *Zuza*


Obudziłam się o 6.00 -,- Musiałam zajść do sklepu na 2 końcu miasta -,- Tragedia! Poszłam, pod prysznic, uczesałam się, ubrałam i wyszłam. Nie miałam zupełnie ochoty na jazdę autobusem, więc wezwałam taksówkę. 15 zł za dojazd do tamtego sklepu i do szkoły?! Zdzierstwo! Mogłabym se za to kupić z 5 energetyków czy coś xd. No, ale kas i tak nie była moja, więc wsiadłam i pojechałam. To był taki sklep, w którym można było kupić przeróóóżne rzeczy do szkoły. Ale nie typu linijka czy coś. Takie brystole itp. rzeczy plastyczne, i jakieś gotowe projekty xd. Żeby sklep istniał muszą być te plastyczne rzeczy, a gotowce to taki mały dodatek xd ;P No tak czy inaczej musiałam kupić kilka figur na matmę.
-Dobry. - kiwnęłam do sprzedawcy.
-Siemka. - miał 19 lat xd.
-Potrzebuję graniastosłupa pięciokątnego, ośmiokątnego, prostopadłościan i ostrosłup. - zaczęłam się grzebać w torbie po kasę.
-Jakieś wymagania kolorystyczne? - odwrócił głowę zdejmując fihury z półki.
-Nie, bez różnicy. - machnęłam ręką.
-Ok. Zaaa 4 figury 15 zł. - spojrzał na kasę, a potem na mnie.
-Podnieśliście cenę? Ahh.- podałam 10 i 5zł. Od czasu do czasu tam wpadałam xd.  Głównie na matmę xd.
-Nom. Pretensje do szefa. - oparł się o ścianę, po odłożeniu kasy do kasy xd.
-Ooo! Od kiedy szef?! Zawsze było po ludzku, Zbych xD. - spojrzałam na niego.
Wskazał na kamerę.
-Oooo. Lipa! - spojrzałam na urządzenie.
-Nom. Ale tylko na tydzień, to luz. - uśmiechnął się.
-A to spox. Ok, to ja lece bo się spóźnie. Pierwsza właśnie matma! - złapałam się za twarz.
-Hah.Ok. Nara. - lekko się zaśmiał.
-Narka. - machnęłam ręką i wyszłam. On był spoko. Nagle zauważyłam, stojącego do mnie tyłem, Bartka. Był całkiem popularny, mega przystojny *.* i strasznie mi się podobał xd ^^ <33. Gadał przez tel.

-Stary no jak to?! - ktoś ze słuchawki xd.
-No po prostu. Zerwaliśmy i tyle. Kaśka już się zrobiła nudna, wymądrzalska, i ogólnie zaczęła się zachowywać jak kretynka -,-! Rzuciłem ją zanim ona by to zrobiła. - Bartek.
-Stary bez laski?! - ktoś.
-Nom. Będę mógł teraz do innych zarywać. Jak jakaś będzie dobra to po sprawie. Jest zaje! - Bartek.
-No nwm. Pogadamy w budzie, bo mam jeszcze coś do załatwienia. - ktoś.
-No ok. Ja tez - odpowiedział Bartek i się rozłączył. Ja biegiem poleciałam do taksówki. Całą drogę myślałam tylko o 1. Że on jest wolny!
*1 długa przerwa*
-Zuzzzz! - szturchała mnie Wera.
-Ogar! - darła się Pat.
Siedziałam pod ścianą zamyślona o porannej rozmowie Bartka.
-Ty patrz! Bartek! - krzyknęła Wika.
-Co?! gdzie?! - zerwałam się na równe nogi.
-Widzicie, tak to się robi. - zwróciła się do dziewczyn Wika.
-Debilka! Nie drzyj sie! - walnęłam ją po głowie.
-O proszę! To tak się dziękuje za uratowanie od zapadnięcia w śpiączkę dauna!? - spojrzała na mnie zła Wika.
-Nic mi nie groziło pedofilu! - znów walnęłam ją po głowie, ale przypadkowo rozwaliłam jej starannie ułożonego koka.
-Ooo nie! To wojna! - zaczęłyśmy się szarpać xd.
-Dziewczyny, dziewczyny! Spokój! - weszła między nas Pati. Ale sama oberwała i było już trio. Trójkącik xd.
-Ogar bo jeb w łeb! - gwizdnęła Wera i spojrzałyśmy na nią.
-Pedofile! - warknęła, i rozpuściłam włosy po czym nimi machnęłam, a akurat przechodził sam Bartek *.*
-Siema. Sexi fryz. - uśmiechnął się do mnie. Szturchnięta przez dziewczyny ogarnęłam się i zaczęła gadać.
-Dzięki. Ale nie tylko on. - odp.
-Oo, a co jeszcze? - uśmiechnął się i podszedł bliżej.
-Hmmm .. domyśl się. - uśmiechnęłam się do niego i zaczęłam rękami przeczesywać włosy.
-Hmm.. myśle myśle i wymyśliłem. Cho na chwilę. - machnął głową i odeszlismy na bok. - Od jakiegoś czasu tak na cb pacze i zajebista jesteś wiesz xD Chcesz ze mną chodzić? - uśmeichnął się. NAJPIĘKNIEJSZA CHWILA W MOIM ŻYCIU! *O*
Moja mina  (nie to ze ogl, ale znalazlam w necie i pasuje) była odp.
-Spoko to spotkajmy się po lekcjach. - pocałował mnie w policzek i odszedł.
-I co?! Pocałował cię w policzek! Co jest ?! - zaczęła skakać Wera aż jej tel z kieszeni wypadł i się rozjebał xD. ( tak serio było w ten piątek xD pozdro dla GabrielleRushers xd)
-Chodzimyyy! - zapiszczałam i walnęłyśmy miśka.
*3 tygodnie później*
-Gdzie tera idziesz? - podbiegła do mnie Wera.
-Do szafki, a ty? - odp.
-Pod woźną dziewczyny i a już tam są. - powiedziała. (tak serio jest. codziennie chodzą dziewczyny z naszej klasy i z 6 a i jeden chłopak z a xd pod woźną, jest zaje! i znów pozdro dla GabrielleRushers xD)
-Ok to dojde to was. - powiedziałam.
-Oki. - pomachała mi Wera i odbiegła.
Po chwili już miałam w torbie książki. Miałam jak zwykle iść z torbą pod woźną, ale pomyslałam, że pójdę ją odstawić pod klasę. A tam...... (piosenka)Bartek trzyma w biodrach Natalkę i ją namiętnie całuje! O.O :'( Zauważył mnie i od razu się oderwał. 
-Zuza, to nie tak jak.. - zaczął.
-Nie..nic nie mów.. - machnęłam ręką żeby przestał, a potem zasłoniłam i pobiegłam do kibla, który był obok woźnej ( woźnej w sensie starej szatni), więc wszyscy mieli ten zaszczyt mnie zobaczyć.
Przez 5 minut 5 (Wika, Wera, Pati, Ola, Marti) aż nagle Ola weszła do mnei przez górę do kabiny (tak też robimy xd) i już musiałam wyjść. Opowiedziałam im wszystko.
-Nie przejmuj się! - przytuliła mnie Wera.
-Własnie! To zwykły palant! Też się kiedyś w nim bujałam i mi przeszło, tb tez przejdzie! (znów pozdro dla GabrielleRudhers - wiem że mnie kochasz ^^ xd) - mówiła Pati głaszcząc mnie po ramieniu.
-Spoko. Zapomnij. Nie jest wart twoich łez. - uśmiechnęła się Marti.
-Na taką sytuację jest tylko jedno wyjśćie! Imprezka babska, albo wyjście na miasto, co jest chyba tym samym , ale ch*j xD. - powiedziały równo Wika i Ola, zaśmiały się i skleiły piątke.
-Dzięki. - spojrzałam na  nie z uśmiechem. Dobrze, że miałam na kogo liczyć! ^^ ;** Ostatecznie wyszłyśmy na miasto xd, a Bartek przez tydzień przeprosin i błagań o 2 szanse czy coś, był albo przez dziewczyny wyzywany i traktowany czasem nawet trochnę siłą xd, kocham je ^^, albo przeze mnie odtrącany. Już mi do niego przeszło.  Dzięki dziewczynom!Kocham je! ^^ ;** <33
-----------------------------------------------------------------------------------
No taka jednorazówka na szybko. xD. Mam nadzieję że sie podoba ^^. Plissss o komciee. ;** Bayy ;** ( co do gifów to jestem na innym kompie jakos dziko mi sie włącza solcia) To jeszcze raz Bayyy ;**

Część 21.

Witajcie dobrzy ludzie! PrzedWczoraj były Walentynki czyli Wale w tynki xD. Obchodzicie? Bo ja nie! xD Niech żyje wolność, wolność i swoboda! Niech żyje zabawa! I dziewczyna młoda! xDDD
A wczoraj byyył....DZIEŃ SINGLA!!! <33 XD
xD xD
Single? To zabawaaa! xDD   Single Ladies dies dies! xDD 
To teraz dalej. Wielkieee dziękii za 1200 wejść!!! <33 Wiecie, że Was kocham?! ^^ <333
A i jeszcze jeden bardzo dla mnie ważny temat. KOMENTARZE. Błagam Was nade wszystko, komentujcie! Plisss! Jak się Wam blog nie podoba to też, jak chcecie, uważacie. Ale plisss! ^^ I LOVE U!
O i jeszcze jedna sprawa: Dziękuję i gratuluję Pati, kóra prowadzi blooga Z Życia Wzięte za nie poddanie się! Precz hejterom, kobieto rządzisz!
No to teraz 2 część naszej imprezy! <3
----------------------------------------------------------------------------------------------
                                                              
                                                                *Wika*
Tańczyłam z Logiem przytulenego z 20 minut, ale nagle sie oderwał. Spojrzałam na niego lekko zdziwiona i chyba troche co dziwne rozczarowana, ale nie dalam po sobie poznać:
-Skoczę do wc. - uśmiechnął się delikatnie.
-Ok-k. - zawahał się głos. Poszedł, a ja tam stałam jak kołek i myślałam. Czy to możliwe..żeby mi się podobał? Nieee... A może? Eh to chyba ..ja..nwm. Przypomniałam sobie o Pat i Kendzie! O matko! Popędziłam do basenu z bitą śmietaną sprawdzić czy jeszcze żyją xd. Spodziewałam się wściekłych ludzi w kolejce, bo tamci jeszcze siedzą i blokują (wiedziałam że jeszcze tam będą siedzieć, a zwłaszcza po pijaku xd), ale było całkiem inaczej! Stali wkoło i lampili się z śmiechem albo nie, różnie, jak tamci... O.o.
Pati stała w samym staniku i majtkach no i szpilkach i biżu, ale to szczegół xd, po kolana czy tam uda w bitej śmietanie, którą z resztą miała całą na sobie. Tak samo Kend. On był w spodniach, ale bez koszulki. O.o I jak to wyglądało? OMG, OMG, O-M-G! Pati stała, a Kend trzymał ją w biodrach i zlizywał z niej bitą śmietanę. Najpierw namiętny pocałunek w usta a potem zjechał na dekolt i dokładnie ją tam czyścił! A że miał ręce na jej biodrach zaczęłam się bać że i poniżej pasa będzie chciał ją wyczyścić, więc wkroczyłam kiedy jej stanik zaczął się pod wpływem jego języka niebezpiecznie posuwać w dół. 
-Mmm - tylko mruczał Kendall, a Pati z głową do góry miała zamknięte oczy.
-O nie koniec tego dobrego! Ogar! - złapałam Pati za rękę i wyciągnęłam z tego basenu.
-Co ty robiiiisz?! - powiedziała jakby z wyrzutem, ale tak pijana, tak się kiwała, że słabo to było widać.
-No chyba co ty robisz?! Dajesz się macać Kendowi?! Jakbym nie zainterweniowała to jeszcze byście się w tej śmietanie pobzykali! - rozłożyłam ręce.
-Oj no już tak nie przeżywaj. - machnęła ręką, przed czym potrząsnęła mocno głową i zaczęła w miare normalnie gadać.
-Ogarnij się kobieto! - potrząsnęłam nią. -Daj spokój, nic takiego się nie dzieje. A ty to co?! Stoisz tu, porządku pilnujesz, co ty strażnik jakiś?! Mistrz zabawy mnie poucza żeby się ogarnąć?! - spojrzała na mnie krzywo.
-Eeee - nie wiedziałam co odp. 
-Ja! Uwielbiam ją! - na środku sceny stanął Kend, dziewczyny zaczęły piszczeć -,- ,wskazał na Pati, na którą momentalnie padł reflektor i zaczął śpiewać. - Ona tu jest! I tanczyyy dla mniee! - Pat zaczęła tańczyć. -Bo! Dobrze to wie! że porwę ją! - przybiegł do nas, złapał Pat za rękę i zabrał na scenę. -I w sercu schowam na dnieee! - pocałowali się. Ręce mu korciło zjechał na jej tyłek  mocno ściskając, aż pisnęła, ale dalej siię całowali. Jeszcze zanim miałam im to popsuć chciałam odczekać, może nic więcej nie zrobią, ale nagle coś zauważyłam. Klub był bardzo, bardzo dobrze chroniony, a tu nagle dziennikarz?!  Reporter! Robił im zdjęcia jak się całują, jak Kend łapie ją za tyłek, jak ona piszczy i takie inne. Szybko rzuciłam się w jego strone. Zauważył mnie! Zaczął ode mnie uciekać, ale ja się nie dałam. Depcząc jakichś ludzi w szpilkach, biedactwa xd, wskoczyłam mu na plecy xd  przy samym wyjściu. Szarpałam się z nim trochę aż nagle zabrałam aparat i pobiegłam z nim do kibla.
*20 minut później*
Wystawiłam głowę żeby sprawdzić czy nie stoi przed drzwiami tamten gościu, ale już na szczęście nie! Ale za to był Log. Z rozciętą wargą i siniakiem na czole?!
-Lo-Log??? Co-co się st-stało??? - spojrzałam an niego przerażona.
-Zaraz. Najpierw o co chodziło? - uspokajał mnie.
-Pewnie widziałeś te przedstawienie na scenie Pati i Kenda. No to on im zrobił zdjęcia,a był reporterem, więc zaczęła go gonić. Przy samym wejściu wskoczyłam mu na lecy i.. - zaczęłam mu tłumaczyć.
-Stop. Dalej już wiem. Wszystko widziałem. - przerwał mi.
-No a ty????????? Co ci się stało?!?? - patrzyłam na niego coraz mocniej przerażona.
-No bo widziałem..ehh... no ok. No bo widziałem, jak on się z tb szarpie i jak od niego odbiegłaś do kibla z tym aparatem to ja do niego podszedłem. Szturchnąłem go i pytałem czego się rzuca do cb. Chyba go mocno wkurzyłaś bo zaczął drzeć mordę niemiłosiernie, to ja znów go szturchnąłem, żeby się od cb odwalił i wtedy mi przywalił, ja jemu, on mi i przyszli ochroniarze. Powiedzałem, że zaatakował cb mnie, a w dodatku poznali, że jestem z BTR to go zbili, że aż prawie zamdlał i wrzucili do kubła na śmeici xD. To chyba nie jest taki zwykły normalny klub.  - opowiedział. - Ale dali mu jakąś tabletkę, żeby nic nie pamiętał z dziś więc ok.
-O matko Logan! Dla mnie to zrobiłeś?! - spojrzałam mu głęboko w oczy.
-Noo-oo-oo.... - mruknął spuszczając głowę. I wtedy! Dłońmi dotknęłam jego  twarzy, podniosłam ją i pocno i namiętnie go pocałowałam. Trwało to 3 minuty *O* , a jak skończyliśmy ^^ oprliśmy się czołami patrząc w ziemię, a ja delikatnie oblizałam z delikatnym usmiechem ustaa i przygryzłam dolną wargę.  Potem szepnęłam: " Dzie-dziękuję"
Oderwaliśmy się od siebie.
-To ja.ja pójdę załatwić to. - wskazałam najpierw na aparat, a potem na kibel. Log się uśmiechnął i poszedł zdjąć ze sceny tą parkę, która teraz dawała występ: Kend śpiewał, a Pat tańczyła. W drodze do kibla myślałam. Postanowiłam , że zabiorę Pati do hotelu i spędzimy tam we 2 noc.  To była długa i dziwna noc.  Tyle się wydarzyło. A najfajniejsze było to, że okazało się, że Log to wszytsko nagrał, więc można było pokazać tym wariatom co odwalali. ^^ xd   Wystarczyło nam już tej zabawy na 1 noc xd. Wow! Ja to mówię?! Nie przyznaję się!
Spuściłam aparat w kiblu xd i pomyślałam jedno : "Logan" i się uśmiechnęłam.

-------------------------------------------------------------------------------------------------

Tak. ^^ Skończyłam! WooooHooooo!! xD Miałam to dodać wczoraj czy przedwczoraj ale co tam xd.  Solcia ;** I solcia ze krótki ^^ Jeszcze raz wielki spasib za wejścia i plis o komcie ;**  I LOVE YOU!!! Bayyyyy ;***